Mateusz Kubiak, analityk ECPP oraz autor bloga KaukazKaukaz informuje o możliwości przejęcia przez warszawską Giełdę Papierów Wartościowych (GPW) swojej armeńskiej odpowiedniczki.

Wiele wskazuje na to, że już w niedalekiej przyszłości warszawska Giełda Papierów Wartościowych (GPW) stanie się większościowym udziałowcem swojej armeńskiej odpowiedniczki – Armenia Securities Exchange. Stosowne rozmowy miały być prowadzone przynajmniej od marca br., a w połowie września obie strony zdołały porozumieć się co do kluczowych warunków szykowanej transakcji. W rezultacie GPW ma odkupić od Banku Centralnego Armenii 65% udziałów giełdy i zadecydować o tym, kto nabędzie kolejny, 10%, udział.

Jak się wydaje, GPW liczy przede wszystkim na dynamiczny rozwój armeńskiego rynku w przyszłości. Na dziś bowiem w Erywaniu notowanych jest zaledwie 11 spółek (wobec 436 w Polsce) o łącznej kapitalizacji rzędu zaledwie 1,17 mld PLN (wobec 829,6 mld PLN). Władze GPW nie ukrywają zresztą, że już teraz wytypowały ze swoimi armeńskimi partnerami blisko 40 firm z Armenii, które z powodzeniem mogłyby być jednocześnie notowane w Warszawie i Erywaniu, a których wartość przekracza w każdym przypadku 0,5 mld PLN.

Co istotne, również za sprawą niewielkich rozmiarów armeńskiej giełdy, ryzyko finansowe po polskiej stronie jest minimalne. Wartość udziałów, które ma nabyć GPW szacuje się na zaledwie 3,8 mln PLN – to niemal dwudziestokrotnie mniej, niż wyniósł zysk netto warszawskiej giełdy w pierwszej połowie 2020 r. Tym samym, główne nakłady ponoszone przez Polaków będą miały raczej charakter administracyjny i operacyjny, niż finansowy.

Nie tylko biznes

To, o czym nie piszą portale biznesowe, to jednak znaczenie polityczne przygotowywanej obecnie transakcji. Wydaje się, że przejęcie armeńskiej giełdy przez GPW może docelowo stanowić ważny element polskiego soft power oraz dyplomacji gospodarczej RP na Kaukazie. Po pierwsze, GPW będzie przekazywać technologię i know-how, budując zarazem wizerunek Polski jako kraju rozwiniętego gospodarczo i cyfrowo. Po drugie, armeński biznes zyska możliwość wejścia również na warszawski parkiet, co będzie sprzyjało partnerstwom i współpracy przedsiębiorców (np. w branży IT) w obu państwach. Po trzecie w końcu, to właśnie w ten sposób zapewniamy sobie, że władze w Erywaniu będą tylko bardziej zainteresowane dalszym rozwojem relacji dwustronnych z Warszawą.

Mateusz Kubiak

Absolwent stosunków międzynarodowych i studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Analityk rynków energetycznych w firmie doradczej Esperis oraz niezależny ekspert ds. Kaukazu Południowego. Autor bloga „Kaukaz Kaukaz”.