Przedstawiamy polskie tłumaczenie tekstu eksperta Stowarzyszenie „Trójmorze”, Gorana Andrijanića.

Szczyt Inicjatywy Trójmorza, który odbył się w dniach 19-20 października w stolicy Estonii, Tallinie, został już opisany jako najbardziej obfitujący w konkretne osiągnięcia. Jak zapowiadali analitycy przed szczytem, ​​jego organizator, Estonia, postawiła sobie za główny cel nadanie idei funduszu inwestycyjnego Inicjatywy konkretnej formy. I to jej się udało.

9 z 12 krajów Inicjatywy rozpoczęło współpracę z Funduszem i tym samym stało się jego udziałowcami. Ponadto, kolejnym konkretnym osiągnięciem szczytu jest poszerzenie listy projektów priorytetowych określonych na szczycie w Bukareszcie dwa lata temu, o 20 kolejnych przedsięwzięć. Przeniesiono także współpracę ze szczebla prezydenckiego na szczebel rządowy, co przełoży się na szybszą realizację projektów.

Wreszcie nie jest bez znaczenia, że ​​na szczycie zapadła decyzja o utworzeniu sekretariatu Inicjatywy, który będzie miał swoją siedzibę w Budapeszcie, a jego finansowanie przejmą Węgry.

To tylko niektóre z osiągnięć szczytu, który w dużej mierze odbył się wirtualnie (większość przywódców państw uczestniczyło w spotkaniach za pośrednictwem Internetu), ale mimo to przeniósł Inicjatywę „Trójmorza” na jeszcze wyższy poziom.

Jaka jest rola Chorwacji?

Inne państwa członkowskie Inicjatywy nadal postrzegają Chorwację jako jej ważnego uczestnika. Nie zapominajmy, że to właśnie Warszawa i Zagrzeb byli formalnymi inicjatorami projektu, który teraz nabiera rozpędu.

Na szczycie premier Andrej Plenković powtórzył, że Zagrzeb jest zdecydowany pozostać zaangażowanym w Inicjatywę. To nic nowego, ponieważ dotychczas deklarował to zobowiązanie, przynajmniej formalnie.

Chorwacja zapowiedziała także, że ​​zainwestuje około 20 mln euro w fundusz inwestycyjny, a na posiedzeniu rządu w zeszłym tygodniu podjęto decyzję o powołaniu krajowego organu koordynującego i krajowego koordynatora dla Inicjatywy Trójmorza.

Jednocześnie szczytowi, przynajmniej jeśli chodzi o Chorwację, towarzyszyły napięcia polityczne.

Prezydent Chorwacji Zoran Milanović, który w styczniowych wyborach pokonał Kolindę Grabar Kitarović, która wystąpiła z inicjatywą wraz z prezydentem Polski Andrzejem Dudą, jest zagorzałym przeciwnikiem integracji politycznej na odcinku bałtycko-adriatycko-czarnomorskim.

Udowodnił to licznymi wypowiedziami podczas kampanii („Ta inicjatywa jest niepotrzebna i skupia zbyt wiele krajów od Estonii po Bułgarię. Co to jest?”). Pokazał to teraz przed szczytem, ​​odmawiając pojawienia się na nim i powtarzając swoje tezy. Inicjatywa, powiedział, ”złości Niemcy i Rosję i Chorwacja jej nie potrzebuje”.

Premier Andrej Plenković, zdecydował się pojawić na szczycie zamiast ministra spraw zagranicznych Gordana Grlića Radmana. Plenković i Milanović są obecnie w bardzo złych relacjach, ale kontrowersje wokół Inicjatywy „Trójmorza” są nadal głębsze niż ich bieżące spory polityczne.

Powody, dla których Milanović tak kategorycznie odmawia udziału w Inicjatywie, nie są do końca jasne. Należy jednak zauważyć, że jego wypowiedzi zostały bardzo ciepło przyjęte w Rosji. Moskiewskie media przywiązywały dużą wagę do jego wypowiedzi, stwierdzając, że powiedział, iż „inicjatywa ma na celu izolację Rosji”.

Z drugiej strony Plenković nigdy też nie był wielkim zwolennikiem Inicjatywy, co widać było wyraźnie w latach, kiedy jej głównym orędownikiem była prezydent Grabar Kitarović. Jednak stosunek Plenkovicia do Inicjatywy zmienił się nieco po zmianie stosunku Niemiec do tej Inicjatywy.

Jako polityk, który uważnie wsłuchuje się w sygnały z Berlina, również w tym przypadku chorwacki premier dostosował swoją politykę do postanowień zachodniego sąsiada Polski. Po zmianie stosunku Niemiec do Inicjatywy Plenković stał się bardziej otwarty, choć z pewną dozą powściągliwości. Podczas szczytu powtórzył, że spodziewa się, iż Niemcy i Stany Zjednoczone odegrają w przyszłości większą rolę.

Tak należy odczytywać jego decyzję o dołączeniu do szczytu. Po tym, jak Milanović skrytykował inicjatywę swoimi przemówieniami, Plenković zdecydował, że musi ją poprzeć, występując na konferencjach internetowych szczytu. Przesłanie jest jasne: Chorwacja chce być częścią Inicjatywy i aktywnie w niej uczestniczyć.

Nawet jeśli to wsparcie nie jest „szczere” i niewiele w nim entuzjazmu, nawet jeśli zależy od zachowania politycznych „mentorów” Plenkovića – nadal istnieje. Po długim czasie ignorowania lub wręcz wyśmiewania Inicjatywy chorwackie media głównego nurtu, z którymi centroprawicowy rząd Plenkovicia ma bardzo dobre relacje, zaczęły o niej pisać pozytywnie.

Podaje się, że wśród priorytetowych projektów, które planuje Inicjatywa Trójmorza, aż 11  ma zostać zrealizowanych w Chorwacji, a ich wartość to ok. 2 mld euro.

Wkrótce, po latach niepotrzebnych opóźnień powinien również zacząć działać jeden z najważniejszych elementów chorwackiej strategii w całym projekcie – terminal LNG na Krku, który ma zostać połączony z terminalem w Świnoujściu.

Chorwacja zostaję ważną częścią Trójmorza, a swoje członkostwo traktuje coraz poważniej.

Tekst ukazał się w oryginalnej, chorwackiej wersji językowej, na portalu Narod.hr.

Zadanie jest finansowane ze środków otrzymanych z Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO

                                                                         

                                                                                      

Goran andrijanić

Chorwacki dziennikarz, publicysta i komentator tygodnika „Sieci”. Ekspert Stowarzyszenia „Trójmorze”.