Władze Korei Południowej coraz częściej spotykają się z argumentem, iż właściwym krokiem w ostatnim roku prezydentury Moon Jae-ina byłoby przystąpienie do amerykańskiej inicjatywy Quad. „Czwórka” oznacza obecnie przymierze USA, Indii, Japonii oraz Australii mające na celu zacieśnianie współpracy w obszarze Indo-Pacyfiku. Dla Chin interesy tych państw wzajemnie się wykluczają i porozumienie przypomina bardziej sytuację z dowcipu o autobusie z Wąchocka, w którym każdy chce siedzieć przy kierowcy. Idąc tym tropem myślenia Seul mógłby zatem bardziej liczyć na status „piątego koła u wozu”, a nie partnera na równych warunkach z pozostałymi.
Szczyt przywódców Quad w formie wirtualnej odbył się w środku marca na kilka dni przed rozpoczęciem azjatyckiego tournée przez Anthony’ego Blinkena, nowego amerykańskiego sekretarza stanu oraz Lloyda Austina, szefa obrony. Obaj panowie udali się najpierw do Tokio, następnie do Seulu, by później rozjechać się w dwóch różnych kierunkach. Blinken na Alasce zasiadł do rozmów z delegacją z Pekinu. Austin pojechał do Indii i zacieśniał współpracę z krajem, którego korzeniami rodzinnymi szczyci się nowa wiceprezydent USA, Kamala Harris. Ten element nie może pozostać niezauważony w kontekście prezydentury duetu Biden/Harris. Indie przyzwyczaiły świat do tego, że zwykły pozostawać w geopolitycznym cieniu i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Zmieniają sojusze i dostawców uzbrojenia w zależności od potrzeb, ale jednak tym razem być może osiągnęły taką strategią przewagę najbardziej nieoczywistą i niebagatelną z możliwych. Czas pokaże, jak dużą rolę odegra Kamala Harris w ciągu najbliższych czterech lat.
Przekaz płynący z azjatyckiej podróży
Azjatycką podróż Blinkena i Austina należy czytać między wierszami. Podobnie jak pierwsza runda amerykańsko-chińskich rozmów na Alasce była na pokaz i miała na celu wprowadzenie mediów w osłupienie – oto przecież dyplomaci bez żadnych ceregieli zaczęli niemal upominać się przed kamerami – tak samo to, z kim i w jakiej formie spotkali się w Tokio i Seulu Amerykanie niosło dodatkowy przekaz.
W Japonii premier Yoshihide Suga uważany jest za polityka bez charakteru. Brak charyzmy miała zastąpić wizja szefa rządu chętnego do ciężkiej pracy na rzecz kraju pogrążonego już nie tylko w kłopotach gospodarczych, ale i pandemicznych. Kilkanaście dni przed gośćmi z USA ujawniono jednak, iż syn premiera miał za państwowe pieniądze podejmować kierownictwo wytwórni filmowej i – choć zapewnia, że do niczego niezgodnego z prawem nie doszło – ułatwiać uzyskanie nowych koncesji. Premierowi nie pomaga również zamieszanie wokół organizacji igrzysk olimpijskich, które miały odbyć się latem 2020 roku. Odłożone o rok ze względu na Covid-19 przynoszą starty nie tylko wizerunkowe, ale i w coraz większym wymiarze finansowe. Wiadomo już, że zawodów nie obejrzą kibice z zagranicy, a to oznacza straty dla budżetu Japonii i samego Tokio liczone w miliardach dolarów. Niedotrzymanie obietnic w Azji to także utrata twarzy i jakkolwiek cały świat zdaje się nie mieć do japońskich organizatorów pretensji, że stawiają zdrowie na pierwszym miejscu i wolą, żeby oglądało się z igrzysk transmisje telewizyjne niż narażało na zarażenie wirusem na miejscu, to już mowa o tym, że przegrała japońska gościnność. Legendarne „czytanie gościom w myślach”, nazywane po japońsku „omotenashi”, które miało podbić serca wszystkich, którzy zdecydowaliby się przyjechać na igrzyska osobiście.
W Korei również sytuacja nie jest korzystna dla rządzącej partii. Poparcie dla prezydenta Moon Jae-ina po wizycie Amerykanów osiągnęło najniższy poziom od początku jego urzędowania, czyli od maja 2017 roku. Moon ma przed sobą ostatni rok kadencji i staje się politykiem, którego Zachód zwykł określać mianem „lame duck”. Jako taka „kulawa kaczka”, prezydent kończący kadencję i zgodnie z tamtejszą konstytucją niemogący ubiegać się o reelekcję będzie w stanie osiągać coraz mniej. Obserwując południowokoreańskie realia widać to jak na dłoni od miesięcy. Pod adresem Moona sypią się rozmaite oskarżenia. Od ponad roku trwa konflikt z prokuratorami o reformę ich uprawnień. Protestują coraz bardziej młodzi ludzie, którym podniesiono opłaty za wynajem mieszkań i zmieniono przy okazji model wynajmowania lokali, który na Południu od dekad był dość specyficzny na skalę światową. Przed kwietniowymi wyborami w dwóch głównych miastach kraju, Seulu i Busan, które służą jako pewnego rodzaju wstęp do kampanii prezydenckiej przewidzianej na wiosnę 2022 roku, podnosi się coraz bardziej problemy środowiska LGBT+, z którym nikt z żadnej opcji politycznej nie liczył się w najmniejszym stopniu w żadnym momencie politycznych dziejów nowoczesnej Korei. Dodatkowo, a może z perspektywy światowej, przede wszystkim, nie wiadomo, co przyniesie czas w relacji między Południem a Północą. Kim Dzong Un ma nie reagować na próby kontaktu ze strony Waszyngtonu, nie przyjechał także do Seulu, dokąd wielokrotnie zapraszał go sam Moon. Z dyplomatycznej odwilży 2018 roku nie zostało praktycznie nic i proces otwierania Półwyspu Koreańskiego na jedną, niepodzieloną Koreę, który dla Moon Jae-ina miał być celem numer jeden, nie zdał egzaminu.
Czy Korea Płd. pasuje do Quad?
Blinken i Austin poświęcili na spotkanie z Moonem zaledwie kilkanaście minut. Wiadomo, że w podróży między kontynentami, strefami czasowymi i politycznymi wyzwaniami dobre i to, ale czytelnie pokazało to, że status „lame duck” nie pomaga na tym szczeblu zaangażowania. Co więcej Seul nie wydaje się chcieć „siedzieć przy kierowcy” we wspominanym autobusie Quad, ponieważ nie dołącza do upominania Chin, jak robią to pod wodzą Stanów Zjednoczonych pozostałe państwa inicjatywy i wciąż nie ustaje w dążeniach do tego, by przekonywać Amerykanów do poprawnego rozumienia stanowiska Korei Północnej. Południe wie, że denuklearyzacja może mieć miejsce jedynie w kontekście całego półwyspu (czyli z usunięciem amerykańskiej obecności wojskowej), a nie jedynie w kontekście atomowego rozbrojenia Kim Dzong Una. W tym świetle również pojawia się niekonsekwencja, ponieważ Blinken i Austin pojawili się na koreańskiej ziemi, ale dopiero po osiągnięciu porozumienia w kwestii wysokości opłat ponoszonych przez Seul za amerykański kontyngent wojskowy. Donald Trump chciał, by Południe płaciło pięć razy więcej niż dotychczas, udało się wytargować podwyżkę o „jedyne” niecałe 14 proc.
Seul do inicjatywy Quad nie pasuje także z przyczyn historycznych. Widać, że środowisko polityczne wykorzystuje argumenty historyczne, by nastawiać młode pokolenie przeciwko Japończykom. Nie pozwala się zapomnieć, że cesarska armia podczas drugiej wojny światowej dopuszczała się okrutnych zbrodni także i w Korei, i że to koreańskie kobiety cierpiały jak niemal nikt inny zmuszane do prostytucji na rzecz żołnierzy cesarza. Także przed wizytą amerykańskiej delegacji w Azji i rozmowach Blinkena z Chińczykami na Alasce przypomniano te kwestie rozdrapując rany na nowo. Pewien profesor z Uniwersytetu Harvarda przedstawił w pracy naukowej „swoją”, niepoprawną politycznie wersję wydarzeń, według której Koreanki same miały w większości korzystać z możliwości zarobku jako prostytutki podążające za japońskim wojskiem. Dla Seulu taka wersja jest nie do pomyślenia, japońska kadra naukowa bardzo chętnie broniłaby tego podejścia jako jedynie słusznego w opisie wojennej rzeczywistości. Należy pamiętać, że zasada „gdzie dwóch się bije, tam trzeci odnosi korzyść” działa także na gruncie azjatyckim, a spory między Japonią i Koreą przynoszą korzyść Chinom. Quad w ich rozumieniu nie może być silny i mówić jednym głosem. Jego uczestników trzeba między sobą dzielić, by następnie móc rozdawać karty po swojemu. Divide et impera po azjatycku trwa na naszych oczach po nowemu i sprawdza, na ile może pozwolić sobie z administracją Joe Bidena.
Rafał Tomański
Dyrektor Działu Chin i Azji Wschodniej. Dziennikarz, japonista, autor książek o Japonii i obu Koreach. Pracował w Pekinie jako korespondent PAP na Azję. Wielokrotnie relacjonował międzynarodowe szczyty w tamtym regionie dla polskich mediów, m.in. G20 w Hangzhou w 2016 r. i Osace w 2019, czy drugi szczyt Trump-Kim w Hanoi w 2019 roku.
Od czerwca 2020 roku prowadzi „Środek od środka”, cykl nagrań przybliżających azjatycką historię, kulturę, literaturę i życie codzienne na rozmaitych platformach społecznościowych.