Decyzja japońskich władz o zrzucie skażonej trytem w wyniku katastrofy w elektrowni w Fukushimie wody do morza rozpętała w Azji Wschodniej prawdziwą burzę. Pekin i Seul stanowczo sprzeciwiły się takiemu rozwiązaniu, ale po wizycie Johna Kerry’ego w Korei Południowej, jeden z ważnych ministrów zmienił zdanie. Może okazać się początkiem nowego rozdania w relacjach z Japonią.

– Seul nie ma powodu protestować, jeżeli zrzut wody z Fukushimy spełnia wymogi Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej – powiedział 19 kwietnia Chung Eui-yong, szef południowokoreańskiej dyplomacji. Takiego stanowiska nie spodziewano się po nikim z obecnego rządu, który nie ukrywał ogromnego oburzenia na Japończyków. Nie szczędzono Tokio zarzutów o nieodpowiedzialne zachowanie, egoizm, brak szacunku dla zdrowia i życia nie tylko ludzi, ale i o środowisko naturalne. Pojawiały się wyliczenia, że w ciągu kilku dni takiego zrzutu skażonej wody ekosystem ulegnie degradacji na dekady. Że obawa przed trytem, którego Japończycy nie są w stanie usunąć z wody chłodzącej stopione reaktory elektrowni, dobije rybaków i rolników, którzy żyją z produkcji żywności na terenach nadmorskich.

„Jeżeli Japonia stosuje się do wytycznych, Seul nie ma się czego obawiać”

Minister Chung nie zawahał się jednak stanąć w opozycji do rządu, w którym kieruje dyplomacją. Jego nagły zwrot poglądów nastąpił po spotkaniu z Johnem Kerrym, przedstawicielem administracji Joe Bidena w kwestiach klimatu. Kerry odwiedził Seul i dzień przed komentarzem Chunga zapewnił, że Waszyngton nie traci zaufania do Japonii i wierzy, że tamtejszy rząd spełnia wszelkie wymogi procesu związanego ze zrzutem skażonej wody do morza. – Kluczowym faktem jest to, że Japonia stale współpracuje z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, która monitoruje przebieg tego procesu – powiedział Kerry podkreślając amerykańską wiarę w szczerość japońskich ekspertów.

Komentarz szefa dyplomacji pojawił się na forum parlamentu podczas interpelacji minister w odpowiedzi na pytanie przedstawiciela rządzącej Partii Demokratycznej, Moon Jin-seonga. – Jeżeli Japonia stosuje się do wytycznych Agencji, Seul nie ma się czego obawiać – mówił Chung. Dodał, że kluczowe jest spełnienie trzech warunków przez stronę japońską. Ma ona zapewnić dostęp do dostatecznej ilości danych o procesie, zawczasu konsultować się z partnerami w regionie oraz zagwarantować Korei Południowej udział w procesie kontrolnym pod egidą Agencji Energii Atomowej. – Zamiast bezpośrednio sprzeciwiać się planom Tokio, Seul nie ustaje w prośbach o zaakceptowanie przez Japończyków tych trzech warunków, stawiając na pierwszym miejscu zdrowie i bezpieczeństwo naszych obywateli – wyjaśnił minister spraw zagranicznych.

Japonia ma coraz mniej miejsca na magazynowanie skażonej wody

Japoński rząd twierdzi, że w ciągu dwóch lat zabraknie miejsca do magazynowania skażonej wody. Sprawdzano różne rozwiązania usuwania radioaktywnego skażenia. Na obecną chwilę stosowana technologia nie oczyszcza wody z trytu, czyli jednego z izotopów wodoru. Jego czas połowicznego rozpadu, po którym skażenie staje się niegroźne, wynosi 12 lat, zatem zgodnie z założeniami strony japońskiej, zrzut wody planowany na 2023 roku miałby miejsce dokładnie 12 lat po katastrofie w elektrowni. Skażona woda ma zostać wpuszczana do woda na przestrzeni 30 lat. Do Pacyfiku miałoby trafić ponad milion ton zbieranej od 2011 roku w pobliżu zniszczonych reaktorów. Codziennie przybywa sto nowych ton wody z trytem.

Ponieważ sami naukowcy i specjaliści od skażenia nie są zgodni, czy proponowany przez Japończyków stopień rozcieńczenia zawartości trytu w wodzie wystarczy, żeby mówić o pełnym bezpieczeństwie planowanej operacji czy nie, trudno ocenić, która ze stron ma rację. Bezsprzecznie wody przybywa w szybkim tempie, jej magazynowanie jest coraz bardziej kosztowne i kłopotliwe. Pozostałe koncepcje – między innymi brane pod uwagę odparowanie – są o wiele droższe i trudniejsze technologicznie. Najważniejszą kwestią jest jednak wzajemne powiązanie państw Azji Wschodniej. Chiny i Korea wykorzystują każdą sytuację do sięgania po argumenty z zakresu polityki historycznej. Obecne błędy Japonii są okazją, by przypominać o okrucieństwie jej armii z czasów II wojny światowej.

Ambicje Seulu

Korea chce liczyć się w regionie na równi z Japonią, obecnie najważniejszym filarem amerykańskiej polityki w regionie. Bez wsparcia USA i z kolejnymi zarzutami pod adresem Tokio taki plan nie ma najmniejszej szansy powodzenia. Stanowisko Chung Eui-yonga stanowi zatem przykład polityki nieoderwanej od zadanych warunków.

Szansa do wzajemnej współpracy i stopniowej konsolidacji państw Azji Wschodniej z USA, a przynajmniej poczynienie w tej kwestii pierwszego wspólnego kroku, może wydarzyć się na polu klimatycznym. Rola wizyty Kerry’ego jest zatem znacząca. Przed odwiedzinami w Seulu przedstawiciel prezydenta Bidena spędził cztery dni w Szanghaju, gdzie rozmawiał z chińskim odpowiednikiem o udziale Chin w szczycie na rzecz klimatu planowanym w najbliższych dniach. 22 i 23 kwietnia na wirtualnym forum mają spotkać się przywódcy 40 państw, zaproszenie wystosował Joe Biden. Następnie dwa ostatnie maja przyniosą organizowany przez Seul (także w formie zdalnego uczestnictwa) szczyt P4G (Partnering for Green Growth and the Global Goals 2030, Partnerstwo na rzecz zielonego, ekologicznego rozwoju i globalnych celów 2030). Dla przywódcy Korei Południowej, Moon Jae-ina na tym polu potrzebny jest wyraźny sukces, ponieważ ostatnie miesiące prezydentury przynoszą ciągle spadki poparcia i kolejne afery polityczne.

 

 

Tomański

RAFAŁ TOMAŃSKI

Dyrektor Działu Chin i Azji Wschodniej. Dziennikarz, japonista, autor książek o Japonii i obu Koreach. Pracował w Pekinie jako korespondent PAP na Azję. Wielokrotnie relacjonował międzynarodowe szczyty w tamtym regionie dla polskich mediów, m.in. G20 w Hangzhou w 2016 r. i Osace w 2019, czy drugi szczyt Trump-Kim w Hanoi w 2019 roku.

Od czerwca 2020 roku prowadzi „Środek od środka”, cykl nagrań przybliżających azjatycką historię, kulturę, literaturę i życie codzienne na rozmaitych platformach społecznościowych.