Siergiej Szojgu, szef rosyjskiego resortu obrony, nakazał wycofanie wojsk z regionów graniczących z Ukrainą. Chodzi o siły dwóch okręgów wojskowych – Południowego i Zachodniego. Jednostki mają wrócić do koszar do 1 maja.

Szojgu poinformował o wycofaniu wojsk na Krymie, zaanektowanym przez Rosję terytorium Ukrainy, gdzie brał udział w ćwiczeniach, w których uczestniczyło 10 tys. żołnierzy. Szef rosyjskiego MON stwierdził, że manewry są „całkowicie zrealizowane” i sprawdzian gotowości można zakończyć. Jak się ocenia, w pobliże Ukrainy przerzucono łącznie 150 tys. żołnierzy.

W reakcji na decyzję Kremla, prezydent Ukrainy Wołodymy Zełeński napisał na Twitterze, że redukcja sił przy granicy z Ukraina, „proporcjonalnie zmniejsza napięcie” w regionie. Podkreślił, że rząd w Kijowie jest czujny, niemniej „z zadowoleniem przyjmuje wszelkie kroki mające na celu zmniejszenie obecności wojskowej i deeskalację sytuacji w Donbasie”. Podziękował za wsparcie partnerom Ukrainy.

Jak czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej, która powołuje się na agencję Reutera, jeden z przedstawicieli NATO stwierdził, że „wszelkie kroki zmierzające do deeskalacji ze strony Rosji są ważne i od dawna oczekiwane”. Urzędnik zaznaczył, że Sojusz jest czujny i obserwuje sytuacje przy granicy rosyjsko-ukraińskiej.

Kilka dni po tym, jak Wołodymyr Zełenski zaproponował prezydentowi Rosji, Władimirowi Putinowi, spotkanie w Donbasie, rosyjski przywódca wyszedł z propozycją rozmów w Moskwie. Zastrzegł jednak, że o sytuacji Donbasie rozmawiać nie chce, bowiem chciałby skupić się na relacjach Rosji i Ukrainy. Według Putina, Zełenski powinien najpierw rozmawiać z separatystami w Donbasie, a dopiero potem z Rosją, która, jak to ujął, jest w tym sporze „przedstawicielem krajów trzecich”.

Jak donosi agencja Interfax, w ewentualnym spotkaniu Putin-Zełenski pośredniczyć może izraelski premier Benjamin Netanjahu.

Zespół ECPP

Źródła: PAP, IAR, Reuters, Twitter

Fot. Минобороны России/Twitter