– Będziemy zastanawiać się nad różnymi możliwościami, aby nasz kraj znów miał nowy rząd – powiedział premier Szwecji Stefan Loefven po tym, jak wotum nieufności wobec jego gabinetu wyraziła większość parlamentarna, Partia Lewicy oraz ugrupowania prawicowe.
Ustępujący szef rządu ma tydzień, aby rozpisać ew. nowe wybory. W innym przypadku zmuszony będzie odejść, a wyłonieniem nowego gabinetu zajmie się aktualny parlament.
Gdyby premier Stefan Loefven podjął decyzję o przedterminowych wyborach, Szwecję już w lecie czekałaby kampania wyborcza. Natomiast samo pójście do urn to kwestia maksymalnie trzech miesięcy. Innym wariantem jest zbudowanie nowego gabinetu w ramach obecnego parlamentu, ale ani socjaldemokraci, ani partie prawicowe nie mają potrzebnej większości.
Za kryzys obecnego rządu odpowiedzialna jest decyzja o reformie, która ma na celu urynkowić stawki czynszowe w nowym budownictwie. Sprzeciw wobec takich działań wyraziła Partia Lewicy. Ten kryzys w szeregach rządu i jego popleczników wykorzystały ugrupowania prawicowe, składając wniosek o wotum nieufności.
Stefan Loefven był premierem Szwecji od 7 lat. Pełnił tę funkcję przez dwie kadencje w koalicji z Partią Ochrony Środowiska – Zieloni. Decyzja szwedzkiego parlamentu to pierwsze wotum nieufności dla szefa rządu w historii kraju.
Zespół ECPP
Źródło: PAP
Fot. Swedish PM/Twitter