16 lipca turecka grupa hakerska nazywana Cyber Warrior Tim Akincilar włamała się na główną stronę Administracji Długu Publicznego, gdzie pojawiła się informacja o ludobójstwie w Srebrenicy wraz z podaniem liczby ofiar oraz słowem (tur.) Unutmadik („nie zapomnieliśmy”) odnoszącym się do słów boszniackiego (muzułmańskiego) lidera i prezydenta Alija Izetbegovicia w Bośni i Hercegowiny. W tle tej grafiki znajdują się trumny zamordowanych.
Ta grupa hakerska związana jest z tureckimi nacjonalistycznymi ugrupowaniami. Akincilar (Akindżi) występujący w nazwie tej grupy byli oddziałami w ramach Imperium Osmańskiego podejmującymi samodzielne ataki na terytorium nieprzyjaciela. Ta tradycja ma przełożenie na współczesne działania tej grupy, które zostały podjęte wobec Serbii zaprzeczającej ludobójstwu ludności muzułmańskiej w Srebrenicy.
Dotychczasowe cyberataki tej grupy były wymierzone w państwa, które prowadziły spór z Turcją. We wrześniu 2020 roku wzięto na cel greckie ministerstwo spraw zagranicznych w związku z konfliktem o złoża gazu w strefie przygranicznej pomiędzy państwami. W 2011 roku, Cyber Warrior Tim Akincilar przypuściła atak na stronę Charlie Hebdo za publikacje obraźliwych dla muzułmanów karykatur Mahometa.
Nie tylko Rosja i Chiny
Do tej pory główne akty dezinformacji w regionie Bałkanów Zachodnich były prowadzone przez Chiny i Rosję, które wykorzystując media społecznościowe oraz swoje wpływy polityczne i gospodarcze w Czarnogórze, Macedonii Północnej czy Serbii próbowały dyskredytować działania Zachodu (zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO).
Działania tureckich grup hakerskich mają inny cel niż chińskie i rosyjskie. Przede wszystkim motywacją Turcji w wymiarze politycznym jest budowa wiarygodności Ankary wśród ludności muzułmańskiej w regionie Bałkanów Zachodnich. Serbia, która w wymiarze gospodarczym może być partnerem dla Ankary, jest odbierana jako zagrożenie polityczne dla wspólnot muzułmańskich, w szczególności wobec Kosowa i Bośni i Hercegowiny.
Zwiastun kolejnego wyzwania dla UE?
Cyberatak na administrację publiczną w Serbii może stanowić niebezpieczny precedens, który sprawi, że Turcja będzie kolejnym wyzwaniem dla UE i NATO w wojnie hybrydowej w regionie Bałkanów Zachodnich.
Zagrożenie może być tym większe, że Turcja jest państwem opresyjnym wobec własnego społeczeństwa i jest mało prawdopodobnym, że atak hakerski na Serbię odbył się bez wiedzy służb tureckich.
JAKUB LACHERT
Ekspert Fundacji Trójmorze. Specjalista ds. polityki sąsiedztwa UE, szczególnie z uwzględnieniem regionu wschodniego i Bałkanów Zachodnich.