Według władz w Ankarze zakup przez Grecję 18 samolotów Rafale zagraża bezpieczeństwu Turcji w regionie Wysp Egejskich. Obszar ten (np. grecka wyspa Kastellorizo/Megisti, która znajduje się jedynie 3 km od tureckiego wybrzeża) powinien pozostać zdemilitaryzowany zgodnie z postanowieniami porozumień z Lozanny (1923) i Paryża (1947) – twierdzi turecka dyplomacja.
W zeszłym tygodniu Feridun Sinirlioğlu przedstawiciel Turcji przy ONZ, wysłał list do Sekretarza Generalnego Organizacji Antonio Guterresa w sprawie pogwałcenia procesu demilitaryzacji tego regionu poprzez zakup 18 samolotów Rafale, które mogą zostać wykorzystane do ofensywnych działań w basenie Morza Egejskiego.
Jednocześnie władze tureckie twierdzą, że naruszenie przez Grecję zasad demilitaryzacji regionu wysp egejskich oznacza również unieważnienie demarkacji granic na Morzu Egejskim, która jest niekorzystna dla Ankary.
Odpowiedź Aten
Administracja turecka argumentuje że, zakup w 2021 roku samolotów Rafale przez grecki rząd za ok. 3 mld euro ma na celu wzmocnienie ofensywnych działań Aten wobec Turcji.
Jak podkreśla strona turecka, samoloty te stanowiły większość część budżetu armii greckiej – ok. 3 mld z 5 mld euro. Co więcej, większość z tych samolotów była używana (12 sztuk) już przez armię francuską przez 15 lat, co stanowi 1/3 okresu przydatności tego sprzętu do działań operacyjnych. Tym samym Ankara chce podnieść argumenty o ofensywnym charakterze ostatnich zakupów zbrojeniowych Aten.
Rząd grecki natomiast przedstawia te zakupy jako stały element modernizacji armii, który jest realizowany zgodnie z wymogami Paktu Północnoatlantyckiego. Ateny osiągnęły ponad 2-procentowy pułap wydatków na zbrojenie zgodnie z założeniami NATO.
Podsumowanie
Z perspektywy NATO długoletni spór pomiędzy Ankarą a Atenami o możliwość wykorzystywania surowców energetycznych w regionie Morza Egejskiego (ponieważ ten konflikt głównie do tego się sprowadza) stanowi wyzwanie dla trwałości Sojuszu, którego obydwie strony są częścią.
Ewentualne działania zbrojne mogłyby doprowadzić do wyjścia Turcji (drugiej armii NATO) z Sojuszu Północnoatlantyckiego,, ponieważ państwa Unii Europejskiej, jak również Stany Zjednoczone, w przypadku wojny pomiędzy Grecją a Turcją udzieliłyby wsparcia Atenom.
Turcja natomiast mogłaby zostać wsparta przez Rosję, która osiągnęłaby jeden ze swoich strategicznych celów polegających na wyłączeniu Turcji z NATO.
JAKUB LACHERT
Ekspert Fundacji Trójmorze. Specjalista ds. polityki sąsiedztwa UE, szczególnie z uwzględnieniem regionu wschodniego i Bałkanów Zachodnich.