Jak podaje portal Euractiv, miniser spraw zagranicznych Serbii Ivica Daczić przekazał, że jego kraj dopuszcza możliwość przyłączenia się do unijnych sankcji wobec Rosji. 

Wypowiedź spotkała się z niemałym zaskoczeniem, bowiem jest to pierwsza tego typu deklaracja od początku agresji Rosji na Ukrainę.

„Potępiamy naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy i w takim duchu głosowaliśmy (na forum) międzynarodowych instytucji. Czy nałożymy sankcje na Rosję, to już inna sprawa. To nie jest kwestia czasu czy terminów, lecz kwestia, która dotyczy naszych politycznych i gospodarczych interesów” – podkreślił Daczić w rozmowie z Euractiv.

Poparcie przez Belgrad unijnych sankcji wobec agresora, jest jednak jednym z warunków, które Serbia musi spełnić, by w ogóle myśleć o procedurze akcesji do Wspólnoty.

Słowa szef spraw zagranicznych Serbii, współgrały z wcześniejszą wypowiedzią premier kraju Any Brnabić, która po raz pierwszy od lutego 2022 r. określiła wojnę na Ukrainie jako „rosyjską agresję”.

Bliskie (niejasne) stosunki

Choć do tej pory Belgrad w głosowaniach na forum ONZ opowiadał się przeciwko Rosji, to wciąż konsekwentnie odmawiał dołączenia do unijnych sankcji przeciw agresorowi.

„Nasze relacje (z Rosją) są tradycyjnie dobre, jednak nie oznacza to, że wspieramy każdą podjętą na Kremlu decyzję” – wyjaśnił w połowie stycznia serbski prezydent Aleksandar Vuczić, przypomina portal.

Droga Serbii by uwolnić się spod wpływów Rosji będzie jednak długa, i z pewnością wyboista. Rosja odpowiada bowiem za ok. 6 proc. serbskiego handlu zagranicznego, jednak to UE jest najważniejszym partnerem ekonomicznym Belgradu. Mimo złagodzenia tonu wypowiedzi w stosunku do Wspólnoty, Władimir Putin wciąż może cieszyć się sporym poparciem wśród Serbów. Największym, wśród zagranicznych przywódców.

„W ciągu kilku minionych tygodni władze w Belgradzie wysłały szereg sygnałów, które mogły świadczyć o dystansowaniu się od Rosji. „Krym i Donbas to dla nas Ukraina, tak pozostanie. Z prezydentem Putinem nie rozmawiałem już od miesięcy” – oznajmił Vuczić w połowie stycznia. Prezydent ostrzegł też obywateli Serbii, że wstępowanie do zagranicznych formacji zbrojnych, takich jak rosyjska prywatna Grupa Wagnera, jest niezgodne z prawem” – przypomina portal.

Euroactiv

fot. twitter/@nexta_tv