Wielkanocny poniedziałek przyniósł w Wietnamie zmianę władz. Zaprzysiężenie nowych „trzech filarów” partyjnego systemu było formalnością, ale wskazuje na kierunek, jaki chce obrać kraj, który jako jeden z nielicznych na świecie może pochwalić się skuteczną walką z Covid-19.

 

Władza w Wietnamie dzieli się na cztery osoby. System określa się nieformalne mianem „filarów”. Najważniejszy to sekretarz generalny partii. Tę rolę na trzecią z rzędu kadencję utrzymał w wyniku ustaleń partyjnego kongresu z przełomu stycznia i lutego 2021 roku Nguyen Phu Trong. Podczas kongresu wskazano również pozostałą trójkę: prezydenta, premiera oraz przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, których oficjalnie zaprzysiężono 5 kwietnia.

 

Prezydentem został Nguyen Xuan Phuc. Przez poprzednie pięć lat był premierem. Uchodzi za sprawnego managera, który udowodnił swoje możliwości powstrzymując Wietnam przed zalewem Covid-19. Przed kongresem kraj mógł pochwalić się imponującym na tle świata wynikiem „zaledwie” 30 zgonów i półtora tysiąca przypadków odnotowanych przez 12 miesięcy. Jednak cieniem na tej statystyce położył się najnowszy wybuch epidemii, który zbiegł się z najważniejszymi politycznymi obradami. Z tego względu kongres skrócono o jeden dzień (pierwotnie miał skończyć się 2 lutego), a Nguyen Xuan Phuc jeszcze jako premier obiecał szybki zakup szczepionek od firmy AstraZeneca. Mieszkańcy kraju mieli dostać preparat jeszcze w pierwszym kwartale 2021 roku, pierwsze dawki dotarły niedługo po kongresie pod koniec lutego. W ciągu ostatnich kilku dni stycznia Wietnam zanotował ponad 200 przypadków nowego koronawirusa, co na tle dotychczasowej liczby (dokładnie 1584 przed nową falą zachorowań) było niebagatelnym wzrostem. Obecnie trzecia fala zachorowań wydaje się zmniejszać. W Wietnamie od początku epidemii Covid-19 zaraziło się 2631 osób, odnotowano 35 zgonów (kraj liczy 96 mln mieszkańców). Podczas pierwszego miesiąca szczepień jedną dawkę produktu od Astra Zeneca dostało ponad 52 tys. osób.

 

Nowy premier to Pham Minh Chinh. Wiadomo, że na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku pracował jako pierwszy sekretarz ambasady w Rumunii, zatem może to świadczyć o jego większej przychylności dla spraw związanych z Europą Środkowo-Wschodnią. Następnie na początku drugiej dekady XXI wieku Pham Minh Chinh kierował prowincją Quang Ninh i był chwilowy za skuteczne reformy. Region położony na północny wschód od stolicy (ok. 150 km od Hanoi pod granice z Chinami) przestawił się z przemysłu ciężkiego opartego na państwowych przedsiębiorstwach stając się jednym z turystycznych centrów kraju. Tam znajduje się Zatoka Ha Long, malownicze miejsce pełne wapiennych formacji skalnych wynurzających się z morza w formie niezwykłego labiryntu. Dla turystów to obowiązkowy punkt podczas wizyty w Wietnamie.

 

Poprzeczka dla nowego premiera ustawiona jest wysoko. Poprzednik, obecny prezydent, poradził sobie z nieprzewidzianą przez żadne partyjne konsylium pandemią. Pham Minh Chinh będzie musiał w najbliższym czasie jasno dać do zrozumienia, że rząd pod jego kierownictwem nie zmieni dotychczasowego kursu twardej polityki wobec chińskich roszczeń terytorialnych na spornym Morzu Południowo-chińskim. Wyzwaniem będzie również ustalenie nowych zasad współpracy z nową administracją w Stanach Zjednoczonych. Cztery wietnamskie filary rozpoczynają urzędowanie niemal równo z Joe Bidenem. Uzgodnienie wspólnego frontu ze Stanami Zjednoczonymi przeciwko Pekinowi nie będzie wcale tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Wietnamczycy cenili podejście Donalda Trumpa i jego politykę twardej ręki wobec Chin, jednak to przecież Barack Obama, demokrata rozpoczął tak zwany „zwrot ku Azji” i nowe amerykańskie otwarcie na Wietnam i Azję Południowo-wschodnią.

 

Europejskie doświadczenie nowego premiera Wietnamu pozwala także mieć nadzieję, że i dla podpisanej niedawno umowy o wolnym handlu między Brukselą a Hanoi (weszła w życie z początkiem sierpnia 2020 roku) mogą otworzyć się nowe perspektywy. Dla Unii Europejskiej to druga tego rodzaju umowa z krajem Azji Południowo-wschodniej. Pierwsza została podpisana z Singapurem i obowiązuje od 21 listopada 2019 roku. Bruksela negocjuje podobne akty prawne także z Filipinami, Malezją oraz Tajlandią. Singapur jednak jest od Wietnamu o wiele bardziej rozwinięty, dlatego EVFTA od początku określano jako najbardziej ambitną umową o wolnym handlu z krajem rozwijającym się.

 

Wietnam z kolei podpisał podobne porozumienia z Japonią (działa od października 2009), Chile (styczeń 2014), Koreą Południową (grudzień 2015) i dziesięcioma państwami regionu Pacyfiku (tzw. CPTPP,  razem z Australią, Brunei, Kanadą, Chile, Japonią, Nową Zelandią, Peru, Singapurem, Malezją i Meksykiem od stycznia 2019 – to pozostałość po TPP, Partnerstwie Transpacyficznym, które prezydent Donald Trump opuścił w styczniu 2017).

 

Celem umowy jest redukcja 99 proc. ceł na przestrzeni dekady. Dla Wietnamu Unia jest drugim po Stanach Zjednoczonych największym rynkiem zbytu. Zgodnie z przewidywaniami EVFTA zwiększy unijny eksport do Wietnamu o ponad 15, a wietnamski do Unii o 20 proc. jeszcze w 2020 roku. Dzięki umowie wietnamski PKB zwiększy się o dodatkowe trzy proc. rocznie do 2023, następnie o między 4,5 a 5,3 proc. rocznie między 2024 i 2028 rokiem.

 

Oba rynki uzyskają równy dostęp do przetargów publiczno-prywatnych, bankowości i usług pocztowych. Unijne produkty regionalne będą chronione w Wietnamie, a Wietnam stawiający na rozbudowę własnej branży motoryzacyjnej (koncern Vinfast z zakładami w mieście Hajfong produkuje pierwszy wietnamski samochód elektryczny na podstawie umowy z BMW) będzie mógł chronić ten rynek przez najbliższe 10 lat.

 

Podpisanie umowy z Unią Europejską to dla Wietnamu duży wzrost wiarygodności w skali międzynarodowej. Osiągnięto porozumienie również w kwestiach, które wcześniej budziły wątpliwości Brukseli, jak prawa pracownicze, ochrona środowiska oraz własność intelektualna.