Budapeszt konsekwentnie hamuje inicjatywy Kijowa dotyczące zbliżenia z Unią Europejską i NATO. Powodów tego stanu jest wiele.

Pierwszym są bliskie gospodarcze związki Węgier z Rosją. Owe relacje dały o sobie znać podczas podpisania długoterminowej umowy z Gazpromem, która praktycznie eliminuje Ukrainę ze środkowoeuropejskiego rynku tranzytu gazu. Na linii Kijów-Budapeszt zaiskrzyło. Kijów zarzucał celowe działanie na niekorzyść Ukrainy Budapesztowi.

Reakcja MSZ Węgier

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Wkrótce węgierski minister spraw zagranicznych wezwał ambasadora Ukrainy pod zarzutem tego, że rząd w Kijowie stara się zablokować umowę gazową z Rosją. Szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó oskarżył Ukrainę o mieszanie się w wewnętrzne sprawy jego kraju.

– Rosyjsko-węgierska współpraca w zakresie rynku gazu wnosi znaczący wkład w zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Węgier – powiedział Szijjártó, zaznaczając, że umowa na dostarczanie 4,5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie jest niezwykle istotna dla suwerenności państwa.

Ukraina jest innego zdania. Uważa, że jest to decyzja stricte polityczne, bowiem gaz można kupować z wielu kierunków. Kontrakt jest wybitnie niekorzystny dla Kijowa i według tamtejszego MSZ narusza zasady współpracy między obydwoma krajami. Kijów próbuje blokować realizację tej umowy na forum unijnym.

Mniejszość węgierska na Ukrainie

Oprócz czynników ekonomicznych istnieje jeszcze jeden ważny element będący kością niezgody między tymi narodami. Chodzi o kwestię mniejszości węgierskiej na Ukrainie. W 2017 r. Ukraina przyjęła ustawę, która ogranicza możliwości uczenia się języka ojczystego mniejszościom etnicznym. Boleśnie odczuła to mniejszość pochodzenia węgierskiego na Zakarpaciu. Mieszka tam nawet 150 tys. Węgrów.

Węgry natychmiast zapowiedziały, że będą blokować akces Ukrainy do UE i NATO. Jest to na rękę Rosji – ważnemu partnerowi gospodarczemu Budapesztu. Ówczesna pełnomocniczka ds. autonomii w państwach ościennych Katalin Szili – oświadczyła to bez ogródek i wprost. Węgry stały się więc pośrednio sojusznikiem Kremla w konflikcie z Ukrainą.

Węgierska dyplomacja do tej pory okazała się skuteczna. Przez trzy kolejne lata nie odbyło się ani jedno spotkanie wysokiego szczebla na linii Komisja Ukraińska – NATO. Krajem, który najmocniej wspiera integracyjne ambicje Ukraińców jest Polska. Sytuacja w Kijowie staje się coraz bardziej nerwowa, zwłaszcza w obliczu postępującej miękkiej aneksji Białorusi. Integrację Ukrainy wspiera inicjatywa Trójkąta Lubelskiego, w którą zaangażowana jest także Litwa.

Zagrożone prozachodnie aspiracje Ukrainy

Latem Ukraina przyjęła nową strategię komunikacji w sprawie NATO. Przy okazji świętowania 30. lecia niepodległości kraju udało się przenieść zainteresowanie społeczności międzynarodowej na aneksję Krymu i zagrożenie ze strony Rosji. Sprzyja temu wojna hybrydowa prowadzona przez Białoruś na wschodniej granicy UE z krajami bałtyckimi i Polską.

Ukraina chciałaby przystąpić do NATO razem z Gruzją. Jednak do dziś wymienione kraje nie otrzymały Planu dla Członkostwa w Sojuszu. Mimo przychylnych deklaracji, NATO nie podaje żadnych konkretów, żadnych dat. W tym samym martwym punkcie jest ukraińska akcesją do UE. Bruksela oficjalnie czeka na reformy sądownictwa, przeciwdziałanie korupcji i stworzenie stabilnych warunków dla biznesu. 

Wydaje się, że Ukraińcy znacznie szybciej integrują się z UE emigrując do Polski. Natomiast stosunki z Węgrami muszą się ułożyć w ramach relacji dwustronnych. Porzucenie Europy Środkowej przez USA, niemieckie przywództwo w Unii oraz przyjazne relacje na osi Berlin-Moskwa z pewnością nie będą temu sprzyjać.

Teluk

DR TOMASZ TELUK

Ekspert Fundacji Trójmorze, publicysta Portalu Trójmorze. 

Doktor filozofii, założyciel i prezes Instytutu Globalizacji, przedsiębiorca (www.energetyka.com), publicysta, autor książki „Dyneburg. Inflanty zmysłami reportera” (2013), specjalizuje się w tematyce krajów bałtyckich.