Zapraszamy do lektury artykuły dotyczącego doradcy prawnego (LEGAD) autorstwa dr Joanny Siekiery z Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Bergen, ekspertki Instytutu Nowej Europy. Tekst pierwotnie okazał się na Portalu Trójmorze.

Opinia w skrócie:

  • Doradca prawny (LEGAD) wnosi ważną, niezwykle szczegółową wiedzę, doświadczenie oraz rady, której to wszak wiedzy i doświadczenia żołnierze nie posiadają
  • Protokół Dodatkowy I do Konwencji Genewskich z 1949 roku wymaga, aby doradcy prawni byli dostępni dowódcom wojskowym, zwłaszcza podczas działań wojennych
  • Pojęcie wojny hybrydowej i tego jak należy się w niej odnaleźć używając wszelkich zasobów – nie tylko militarnych, ale prawnych, politycznych, humanitarnych, etc., wciąż nie jest do końca jasne

Niniejszy artykuł ma charakter nie tylko naukowy, wskazując na zasadność oraz funkcję, jaką pełni LEGAD (legal advisor Am. Eng. / legal adviser Br. Eng.), a zatem doradca prawny, ale także osobisty, jako że autorka pełniła tę służbę podczas ćwiczeń krajowych i międzynarodowych podczas swojej pracy wykładowcy i szkoleniowca z zakresu prawa międzynarodowego, w tym prawa konfliktów zbrojnych, na Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, a także jaką pełni obecnie w Centrach Szkoleniowych NATO.

Z obserwacji autorki wynika, że – niestety – mało kto lubi prawników. Dotyczy to także środowiska wojskowego, gdzie funkcje cywilne (często także obsadzane oficerami) nie są traktowane jako stanowiska sine qua non podczas edukacji, treningu, misji. Mowa tu zatem nie tylko o LEGADzie, ale także POLADzie (political advisor), GENADzie (gender advisor), PASCADzie (public affairs and strategic communications advisor) czy innych funkcjach1, które wnoszą ważną, bo niezwykle szczegółową wiedzę, doświadczenie oraz rady, której wszak to wiedzy i doświadczenia żołnierze nie posiadają.

Prawnicy prezentują inny sposób myślenia, inną kulturę i być może sposób zachowania, który może irytować. Z pewnością taka ewentualna irytacja wynika tylko z niezrozumienia ich kultury pracy, ale też z tej wyjątkowej soczewki, optyki, jak można by opisać prawny i prawniczy odbiór. W tym miejscu należy oddać wdzięczność za zrozumienie i efektywną pracę z oficerami i żołnierzami, którzy rozumieją pracę korpusu prawnego, są otwarci na nową wiedzę, a nierzadko dostosowują swoje zadania do sugestii prawnych widząc pożytek ze ścisłej współpracy z prawnikami. Z drugiej strony warte podkreślenia jest to, co autorka powtarza swoim studentom (cywilnym czy wojskowym), doktorantom, młodym oficerom, ale także na kursach oficerskich i generalskich: ważne jest, aby nie patrzeć na prawo jako na coś, co może działać przeciwko nim. Zamiast tego, należy zrozumieć prawo, a następnie używać je jako narzędzia do osiągnięcia swoich celów, wypełnienia misji, ochrony siebie oraz innych ludzi.

W listopadzie 2020 r., Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział: „Zmieniliśmy podejście do tematu bezpieczeństwa (…). Kiedy rozmawiamy o kwestiach obrony, od ataków wojskowych po zagrożenie hybrydowe, a nawet pandemię, musimy i rozpoznajemy wreszcie, kogo one dotyczą, komu szkodzą i w jaki sposób. Ta wiedza właśnie jest konieczna do opracowania odpowiednich rozwiązań, które posłużą każdemu, zarówno osobom indywidualnym, jak i grupom szczególnie zagrożonym”2. Definicje to kwestia, z jaką zazwyczaj występuje największy problem, a zatem gdzie leży podstawa nieporozumień czy nawet awersji, co jako LEGAD napotkałam niezależnie od stopnia, narodowości czy przynależności do rodzaju sił zbrojnych. Mowa o braku obowiązujących definicjach prawnych, wybiórczo potraktowanych definicjach, definicjach obowiązujących nie erga omnes, wreszcie definicjach kulturowych, co dodatkowo nie ułatwia zadania przy międzynarodowym sztabie misji czy nawet ćwiczeniach wojskowych.

Oczywiście zawsze warto pamiętać, że samo prawo jest tylko instrumentem i nie może rozwiązać problemów świata3. Kluczowymi czynnikami są tu bowiem polityka i współzależność, głównie finansowa. To, trzeba przyznać, nie jest zbyt pochlebna opinia, ponieważ dla wielu prawników prawo jest jedynym sposobem na zapewnienie utrzymania status quo. Bardzo często organizowane są konferencje pod szumnie brzmiącymi tytułami „Skuteczność prawa międzynarodowego” czy „Wdrażanie norm przeciwdziałających dylematom międzynarodowym XYZ”. Lecz w takich przypadkach warto się zastanowić, gdzie były normy prawa międzynarodowego podczas wojny w byłej Jugosławii (wskazując na bierną obecność ONZ), ilu sprawców ludobójstwa w Rwandzie doprowadzono przed wymiar sprawiedliwości lub jakie (realne) sankcje zostały wdrożone, gdy Rosja zaanektowała część Ukrainy, łamiąc najbardziej fundamentalne zasady prawa międzynarodowego dotyczące suwerenności państw, nienaruszalności granic i powszechnego zakazu prowadzenia międzypaństwowych wojen, co wszak stanowi centralny element Karty Narodów Zjednoczonych. Przykłady można niestety wymieniać dalej.

Nie może dziwić zatem fakt zamkniętej, a nierzadko bardzo negatywnej postawy żołnierzy względem LEGADów. Traktują oni bowiem ich doradztwo jako ustawową przeszkodę oraz stratę czasu w wypełnianiu ich misji. W przypadku polskich żołnierzy, autorka zawsze używa jednego określenia: Nangar Khel. Masakra Nangar Khel, zwana także Incydentem w Nangar Chel, miała miejsce w afgańskiej wiosce w 2007 roku. 7 polskich żołnierzy zostało oskarżonych o popełnienie zbrodni wojennej polegającej na bezprawnym zaatakowaniu ludności cywilnej (w odwecie – tu właśnie akcja odwetowa zmienia ocenę prawną czynu). Ponieważ ten proces wojskowy był bezprecedensowy w polskim wojskowym systemie prawnym4, zyskał wiele uwagi opinii publicznej, wysoce negatywne komentarze zarówno ze strony polityków, jak i obywateli wobec oskarżonych, ich rodzin, sił zbrojnych w ogóle, niszcząc życie prywatne i zdrowie psychiczne oskarżonych oficerów, podoficerów i szeregowych. Całe postępowanie toczyło się długo, do 2016 roku, a skończyło się na prawomocnym wyroku: oskarżeni nie popełnili zbrodni wojennych, ale byli winni zaniedbania wykonania rozkazów.

Co należy podkreślić to fakt, oczywisty dla wojskowych, dla cywili niestety już nie, iż to dowódca bierze całkowitą odpowiedzialność za każdą akcję/misję/operację. Musi jednak zasięgnąć z porady swoich doradców: LEGADa, POLADa, GENADa i innych członków personelu. Protokół Dodatkowy I do Konwencji Genewskich z 1949 roku wymaga, aby doradcy prawni byli dostępni dowódcom wojskowym, zwłaszcza podczas działań wojennych. Artykuł 82 stanowi:

„Doradcy prawni w siłach zbrojnych: Wysokie Umawiające się Strony w każdym czasie, a strony konfliktu w okresie konfliktu zbrojnego, zapewnią, by w razie potrzeby byli do dyspozycji doradcy prawni, którzy mogliby udzielać porad dowódcom wojskowym na odpowiednim szczeblu odnośnie do stosowania Konwencji i niniejszego protokołu oraz odnośnie do prowadzenia w tym przedmiocie odpowiedniego szkolenia w siłach zbrojnych.”5.

Ratyfikując Konwencje Genewskie z 1949 roku wraz z ich Protokołami Dodatkowymi z 1977 roku, państwo zobowiązuje się do poszanowania i promowania tychże międzynarodowych instrumentów prawnych we wszelkich okolicznościach (podczas pokoju oraz trwania konfliktów zbrojnych, tak międzynarodowych, jak i niemiędzynarodowych – zgodnie z terminologią prawa humanitarnego). Znajomość prawa jest zatem niezbędnym warunkiem prawidłowego stosowania tychże umów międzynarodowych, które nakładają na ich sygnatariuszy uprawnienia, ale także i obowiązki prawne. Celem zatrudniania doradców prawnych w siłach zbrojnych, o którym mowa w zacytowanym wyżej Artykule 82 Protokołu Dodatkowego I, jest poprawa znajomości – a tym samym przestrzegania – międzynarodowego prawa humanitarnego. Ponieważ prowadzenie działań wojennych staje się coraz bardziej złożone, zarówno pod względem prawnym (nie ma bowiem już prawnej możliwości wypowiadania wojny), jak i technicznym, podczas negocjowania omawianego Protokołu Dodatkowego I państwa uznały za właściwe zapewnienie dowódcom wojskowym omawianego stanowiska – LEGADa – który pomógłby im w rozumienia, stosowaniu i nauczaniu międzynarodowego prawa humanitarnego.

Oczywiście oznacza to, iż dowódca może nie skorzystać z porad czy zebranej przez swój sztab wiedzy – ma do tego pełne prawo. Jednak brak podpisu (przekazania informacji o stanie faktycznym, a w przypadku LEGADa także o stanie prawnym) na rozkazie może okazać się tragiczny. Można tutaj przywołać metaforę 5-minutowego zwycięstwa. Wszyscy są zadowoleni z udanego wystrzelenia pocisku w budynek X. Ale kilka lat później może zostać otwarta sprawa w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości przeciwko temu dowódcy (i jego żołnierzom). Nie ma bowiem problemu prawnego, gdyby ten budynek okazał się być używany wyłącznie do celów wojskowych, a zatem wyłączony spod ochrony prawnej obiektów cywilnych. Ale co, jeśli nie? Co by było, gdyby znalazły się dowody (po latach oczywiście) na to, że cywile mieszkali tam bądź przechodzili obok, albo że ów budynek był jednak używany w sposób inny niż (tylko) wojskowy6?

Zgodnie z Międzynarodowym Prawem Humanitarnym Konfliktów Zbrojnych (MPHKZ) – gdyż taka nazwa na tę dyscyplinę prawa jest oficjalna, zaakceptowana przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża – funkcje LEGADa nie kończą się na doradzeniu przy dokonaniu ataku, czy będzie on dokonany zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi, czy też nie, co wszak wiązać się będzie z odpowiedzialnością karnomiędzynarodową. Otóż, wprowadzenie instytucji doradców prawnych do sił zbrojnych świadczy o realnym zaangażowaniu państw-stron w poprawę poszanowania i przestrzegania MPHKZ. Państwa-Strony Konwencji Genewskich oraz Protokołów Dodatkowych są zatem zobowiązane do wypełniania swoich zobowiązań także poprzez prowadzenie kursów i seminariów dla sił zbrojnych. Tu przykładem jest Polska Szkoła Prawa Humanitarnego, która co roku odbywa się w Radziejowicach7. Działalność tej corocznego kursu odbywa się w ramach (jest finansowana i koordynowana) przez Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Polski Czerwony Krzyż.

Stąd też można podzielić zadania LEGADa na te przypadające w czasie pokoju oraz te wypełniane podczas konfliktu zbrojnego. Właśnie w czasie pokoju głównym obowiązkiem doradców prawnych jest wspieranie nauczania międzynarodowego prawa humanitarnego. Grupę docelową stanowią przede wszystkim uczniowie szkół wojskowych, personel sztabowy jednostki, do której są przydzieleni, młodsi dowódcy i żołnierze, zwłaszcza na ćwiczeniach. Doradcy mogą również pomóc w szkoleniu asystentów doradców, którzy z kolei mogą zostać przydzieleni do pododdziałów, brać udział w planowaniu większych ćwiczeń i operacji oraz oceniać skutki prawne wykonania tych planów, w szczególności w odniesieniu do zamierzonych środków i metod. Wreszcie LEGADzi mogą być zaangażowani w proces badania nowej broni, technik oraz metod walki, o których mowa w Artykule 36 Protokołu Dodatkowego I:

„Przy prowadzeniu badań, prac rozwojowych, nabywaniu lub wprowadzaniu nowej broni, nowego środka lub metody prowadzenia wojny Wysoka Umawiająca się Strona jest obowiązana ustalić, czy ich zastosowanie byłoby w pewnych lub we wszelkich okolicznościach zakazane przez postanowienia niniejszego protokołu lub przez jakikolwiek inny przepis prawa międzynarodowego odnoszący się do tej Wysokiej Umawiającej się Strony”.

Dlatego tak ważne jest podkreślenie wzajemnej potrzeby istnienia i przenikania się perspektyw wojskowej i pozawojskowej, która to obejmuje perspektywę prawną, polityczną, humanitarną etc. dla dobra misji. Pomimo otwartości prawników na dyskusję, należy pamiętać, że wojskowej mentalności nie chodzi o jakąkolwiek dialog, gdyż z tego punktu widzenia jakakolwiek potencjalna dyskusja po pierwsze podważy autorytet dowódcy, a po drugie opóźni wykonanie danego zadania czy całej misji (wraz z jej odbiorem lokalnym, międzynarodowym i krajowym). Jestem jednak pewna, że wciąż jesteśmy na początku zrozumienia, czym jest wojna hybrydowa i jak możemy się w niej odnaleźć używając wszelkich zasobów – NIE TYLKO MILITARNYCH. Jak każdy się zgodzi, już nie chodzi o walkę sił zbrojnych sensu stricte, nie wciąż nie wszyscy widzą potrzebę wykorzystania całego spektrum doświadczenia, wiedzy i perspektyw specjalistów niemilitarnych. A prawna walka – „lawfare”8 – zyskuje coraz więcej zainteresowania.

Z niecierpliwością czekam, kiedy decydenci, zarówno politycy, jak i wojskowi, będą w pełni świadomi dobroczynnego wpływu prawników na prowadzenie działań wojennych.

Autorka jest prawnikiem międzynarodowym, doktorem nauk społecznych w dziedzinie nauk o polityce publicznej. Wykłada na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Bergen w Norwegii. Była stypendystką rządu Nowej Zelandii na Uniwersytecie Victorii w Wellington. Jej specjalizacja to prawo dyplomatyczne i prawo wojenne, regionalizacja, prawno-polityczne relacje państw, głównie na Pacyfiku Południowym.


Przypisy:

[1] Por. International Military Staff (23.03.2020): https://www.nato.int/cps/en/natohq/topics_64557.htm?selectedLocale=en (dostęp 12.08.2021).

[2] NATO Secretary General: we need to work together to find common solutions (13.11.2020): https://www.nato.int/cps/en/natohq/news_179487.htm (dostęp 12.08.2021).

[3] T.A.O. Endicott, The Impossibility of the Rule of Law, “Oxford Journal of Legal Studies” 1999, Vol. 19, No. 1, s. 1-18.

[4] Por. oświadczenie ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Bogumiła Kochanowskiego w sprawie podejrzenia polskich żołnierzy o dokonanie zbrodni wojennej w miejscowości Nangar Khel 16 sierpnia 2007 r. dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej: https://bip.brpo.gov.pl/pliki/1195650834.pdf (dostęp 12.08.2021).

[5] Protokół Dodatkowy do Konwencji Genewskich z 12 sierpnia 1949 r., dotyczący ochrony ofiar międzynarodowych konfliktów zbrojnych (Protokół I), sporządzony w Genewie dnia 8 czerwca 1977 r.

[6] M. Marcinko, Między humanitaryzmem a koniecznością wojskową – znaczenie zasady proporcjonalności w planowaniu i prowadzeniu operacji militarnych, „Polski Rocznik Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego” 2015, s. 183-205.

[7] Autorka jest absolwentką szkoły z rocznika 2015.

[8] O.F. Kittrie, Lawfare: Law as a Weapon of War, Oxford University Press, Oxford 2016.