Azja Wschodnia oraz państwa świata czekają na ogłoszenie szczegółów strategii wobec Korei Północnej, jaką odbierze administracja nowego prezydenta USA, Joe Bidena. Ostatniego dnia kwietnia rzeczniczka Białego Domu, Jen Psaki w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One ogłosiła, że zakończono pracę nad nowymi wytycznymi.
Podejście Bidena ma stać w całkowitej opozycji wobec działań jego poprzednika, Donalda Trumpa. Z informacji ujawnionych przez Psaki wynika, iż dyplomacja wobec reżimu będzie miała charakter „praktyczny”, a celem nadrzędnym pozostanie całkowita denuklearyzacja Północy.
Rzeczniczka podkreśliła, że żadnemu z poprzednich czterech prezydentów przed Bidenem nie udało się nakłonić Pjongjangu do wyrzeczenia się broni atomowej. Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych nie zamierza iść na ustępstwa wobec Kim Dzong Una, przywódcy Korei Północnej, ale jednocześnie szuka nowej, pośredniej drogi między tym, co pokazał Trump i tym, co wobec reżimu Waszyngton robił w XXI wieku.
„Kompleksowy” plan działań
Psaki stwierdziła, że nowa strategia nie skupi się ani na dążeniu do „utargowania” czegoś, ani także nie stanie się „strategicznym wyczekiwaniem” w rodzaju tego, co wybrał wobec Północy Barack Obama (Biden był wówczas wiceprezydentem u jego boku). Nowością w podejściu do reżimu ma być coś, co rzeczniczka określiła jako „skalibrowane podejście w oparciu o praktykę otwarte na dyplomację i otwarte do szukania w niej dalszych dróg”. Stany Zjednoczone mają w wyniku tego uzyskać „praktyczny postęp” w obszarze bezpieczeństwa siebie samych oraz swoich sojuszników.
Psaki dodała także, iż może potwierdzić zakończenie prac nad planem działań wobec Północy. Określiła je mianem kompleksowych, skrupulatnych oraz inkluzywnych. „Naszym celem pozostaje całkowita denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego” powiedziała rzeczniczka Białego Domu. Być może właśnie ten element wypowiedzi, nawiązanie do denuklearyzacji całego półwyspu a nie wyłącznie Korei Północnej może stworzyć wstępny pozytywny klimat do jakichkolwiek rozmów na linii Waszyngton-Pjongjang. Dotychczas USA zapowiadało rozbrojenie tylko reżimu, na co Pjongjang reagował wściekłością radząc Amerykanom douczyć się geografii i traktować półwysep jako jedną całość. Tym samym domagano się rozbrojenia, w domyśle denuklearyzacji, także i Południa. Choć w Korei Południowej nie ma już broni atomowej, to dla Północy solą w oku pozostaje kontyngent ponad 28 tys. amerykańskich żołnierzy stacjonujących poniżej umownej granicy na 38. równoleżniku. USA dają Seulowi także parasol atomowy w postaci gwarancji „żelaznego sojuszu” i „niezwykle trwałej” współpracy w zakresie bezpieczeństwa.
Wizyta prezydenta Korei Płd. w Waszyngtonie
Dalszych szczegółów nie podano, zatem należy czytać między wierszami. Byłoby to znacznie łatwiejsze, gdyby nie szereg ogólników, którymi naszpikowane były komentarze Psaki. Wiadomo, że Biden spotkał się w połowie kwietnia z premierem Japonii, Yoshihide Sugą – był to pierwszy zagraniczny przywódca, jaki odwiedził nowego prezydenta USA po zaprzysiężeniu. Na 21 maja wyznaczono kolejne spotkanie tego typu, tym razem drugim gościem Bidena będzie Moon Jae-in, prezydent Korei Południowej. Moon kończy kadencję, ale od początku rządów nie ukrywał swojego marzenia o jak najszybszym zniesieniu granic między Koreami i potencjalnym zjednoczeniu, bądź chociaż nakreśleniu konkretnej mapy takich działań.
Południe na razie nie komentuje w szczegółach strategii Bidena. Seul wyraził zadowolenie po słowach Ptaki, odbyły się kolejne konsultacje dowódców armii wysokiego szczebla między oboma państwami. Wiemy także, iż prezydent Joe Biden dwa dni przed słowami swojej rzeczniczki powiedział w Kongresie, iż zamierza ściśle współpracować z sojusznikami w celu zapobiegania zagrożeniom stwarzanym przez Koreę Północną. Obok reżimu Biden wymienił także Iran. Prezydent zapowiedział wykorzystanie w tym celu „dyplomacji oraz skutecznej strategii odstraszania” (w oryg. „stern deterrence”).
„Plan, żeby dopiero stworzyć plan”
Południowokoreański MSZ stwierdził także 1 maja, dzień po słowach Psaki, iż zamierza kontynuować współpracę z Waszyngtonem i zachęcać Amerykanów do wznowienia zamrożonych od długiego czasu rozmów denuklearyzacyjnych z Pjongjangiem. W Korei Południowej panuje nastrój oczekiwania na rezultat spotkania prezydentów Moona i Bidena.
Dla Chin sprawa jest jasna. Zapowiedź strategii Bidena została w mediach porównana do „planu, żeby dopiero stworzyć plan”. Trudno spodziewać się na razie innych, bardziej konkretnych deklaracji. Pjongjang odmawia rozmów z Waszyngtonem, pozostaje w izolacji wynikającej z pandemii, wiadomo jednak, że nie wpływa to korzystnie na sytuację tamtejszej gospodarki. Potrzeba przełomu, być może nawet na początku bardziej symbolicznego niż nastawionego na realizację wytycznych. Symbolika i chęć wzajemnego zrozumienia może być kluczem do uchylenia drzwi do Pjongjangu na nowo. Tak, jak można było obserwować podczas dyplomatycznej odwilży na przestrzeni od zimy 2018 do wczesnej wiosny 2019 roku.
RAFAŁ TOMAŃSKI
Dyrektor Działu Chin i Azji Wschodniej. Dziennikarz, japonista, autor książek o Japonii i obu Koreach. Pracował w Pekinie jako korespondent PAP na Azję. Wielokrotnie relacjonował międzynarodowe szczyty w tamtym regionie dla polskich mediów, m.in. G20 w Hangzhou w 2016 r. i Osace w 2019, czy drugi szczyt Trump-Kim w Hanoi w 2019 roku.
Od czerwca 2020 roku prowadzi „Środek od środka”, cykl nagrań przybliżających azjatycką historię, kulturę, literaturę i życie codzienne na rozmaitych platformach społecznościowych.