Głównym celem wizyty przywódczyni demokratycznej opozycji białoruskiej w Stanach Zjednoczonych było zwrócenie uwagi amerykańskiej administracji na sytuację Białorusinów. Oczekiwania Swiatłany Cichanouskiej wobec Waszyngtonu dotyczą przede wszystkim rozszerzenia sankcji wobec reżimu Łukaszenki do poziomu tych unijnych, które mają charakter sektorowy.

Cichanouska podkreśliła, że jej międzynarodowe wysiłki służą doprowadzeniu reżimu Łukaszenki do takiego poziomu, żeby stał się politykiem „toksycznym” również dla Moskwy. Jednocześnie, odpowiadając na pytanie amerykańskich dziennikarzy czy jej wizyta w Stanach Zjednoczonych nie umacnia sojuszu Putina z Łukaszenką, stwierdziła, że Rosja nie powinna być tematem w rozmowach o Białorusi.

Zaapelowała do strony amerykańskiej o wysłanie do Rosji jednoznacznego sygnału, że niepodległość Białorusi nie zostanie zdradzona przez Waszyngton.

Cichanouska jednocześnie podkreśla, że walka na Białorusi nie dotyczy podziału na elektorat prorosyjski i proeuropejski, a jedynie jest zmaganiem starego reżimu, który nie posiada legitymizacji wyborczej do rządzenia, z nowymi demokratycznymi siłami.

Będzie spotkanie z Bidenem?

Wizyta Cichanouskiej miała oficjalny charakter i rozpoczęła się od przywitania przez amerykańską ambasador na Białorusi Julie Fisher. Program wizyty obejmował konsultacje z senatorami republikańskimi i demokratycznymi oraz rozmowy z szefem amerykańskiej dyplomacji Anthony Blinkenem. Kolejnym etapem wizyty może być spotkanie z amerykańskim prezydentem Joe Bidenem, o które zaapelowała rada redakcyjna dziennika The Washington Post.

Taka postawa strony amerykańskiej dowodzi pełnego wsparcia dla demokratycznej opozycji na Białorusi. Efektem takich działań może być pewna eskalacja represji ze strony reżimu białoruskiego, który przedstawia działania opozycji jako zdradę interesów narodowych.

Obawy Kremla

Pobyt liderki białoruskich sił demokratycznych w Stanach Zjednoczonych stanowi wyzwanie przede wszystkim dla Kremla, który obawia się wzmocnienia roli Zachodu w swojej deklarowanej strefie wpływów (Białoruś jest jej częścią). Dojście do władzy na Białorusi demokratycznej opozycji, która posiada wsparcie Zachodu, byłoby odbierane w Moskwie jako kolejny etap ekspansji Stanów Zjednoczonych i NATO w Europie.

Jak dotąd jedynie utrzymanie poparcia dla Łukaszenki jest gwarantem utrzymania wpływu Kremla na rząd w Mińsku. Jednocześnie Białoruś izolowana międzynarodowo stanowi kłopot gospodarczy dla Rosji, która musi w znacznym stopniu dotować niewydolną gospodarkę tego państwa.

Fot. Sviatlana Tsikhanouskaya/Twitter

Lachert

JAKUB LACHERT

Ekspert Fundacji Trójmorze. Specjalista ds. polityki sąsiedztwa UE, szczególnie z uwzględnieniem regionu wschodniego i Bałkanów Zachodnich.