Wiele lat temu u schyłku istnienia ZSRS, w okresie w którym stawiano podwaliny pod Gazprom, powstało słynne i powtarzane przez rosyjskich gazowników powiedzenie. „Gaz to broń. Pali się, wybucha i truje.” Wypowiedział je nie byle kto, bo pierwszy zastępca ministra przemysłu naftowego i gazowego ZSRS, jeden z późniejszych założycieli Gazpromu Wiaczesław Szeriemet.

Broń tę, jak celnie wskazali rosyjscy dziennikarze branżowi Walerij Paniuszkin i Michaił Zygar, wykuwali Beria i Chruszczow, uczyli się ją obsługiwać Breżniew i Kosygin, a Czernomyrdin i Wiachiriew przekazali w ręce Władimira Putina.

Rozdarcie Unii Europejskiej

W Europie za to dalej liczy się na interesy z Kremlem, przymykając oczy na to do czego w istocie służy Putinowi gaz. Może dlatego, że Rosjanie są konsekwentni, natomiast UE w kwestiach energetycznych jest rozdarta pomiędzy sprzecznymi interesami rozgrywanymi pod dyktando Berlina. Stąd Nord Stream (NS) 1 i 2 oraz budowanie w RFN centralnego hubu gazowego w Europie w oparciu o rosyjski gaz.

Co prawda nowy unijny pakiet regulacyjny „Fit for 55” nie uznaje roli gazu jako paliwa przejściowego, ale po uruchomieniu NS 2 może się to zmienić. Dodatkowe 55 mld m3 gazu rocznie na niemieckim rynku to znacznie więcej, niż zapotrzebowanie wywołane kolejną fazą zielonej transformacji energetycznej. Dlatego sprzedawany w całej Europie rosyjski gaz z berlińską metką będzie pewnie spełniał wszystkie „wyśrubowane standardy ekologiczne” i nie będzie obciążony żadnymi podatkami węglowymi, jak amerykańskie „nieekologiczne LNG”.  Europejczycy już niedługo będą mogli się przekonać jak Gazprom „uratuje” ich przed zimą, sprzedając im gaz z NS 2.

Jak Gazprom „ratuje” Europę

Od kilku miesięcy Rosjanie nie spieszą się z realizacją kontraktów z partnerami z UE celem zwiększenia zatłaczania gazu do podziemnych magazynów. Sukcesywnie od kilku miesięcy odmawiają zwiększenia tranzytu gazu przez Ukrainę. Tym samym biorąc pod uwagę rynkowe zapotrzebowanie na gaz oraz przekierowanie przez producentów dostaw LNG na rynek azjatycki bite są kolejne rekordy cenowe.

Od czerwca na rynku europejskim za tys. m3 trzeba zapłacić ponad 400 USD. Kontrakty terminowe na sierpień, wrzesień, październik, listopad i grudzień notowane są w okolicach 400 USD. Na początku czerwca europejskie magazyny zawierały 40 mld m3 gazu – o połowę mniej niż rok temu. Pod koniec miesiąca ilość gazu w magazynach zwiększyła się o 10 mld m3– wciąż  mniej o 35 mld m3 niż rok temu. Zimą 2020/21 zużyto w Europie 61 mld m3 gazu zgromadzonego  w magazynach.

Podbicie stawki

Niedobór gazu mógłby pokryć import LNG, ale jego dostawy do Europy tylko w czerwcu spadły o 20%, ponieważ wszystkie wolne ilości są kupowane przez klientów z Azji, gdzie ceny są jeszcze wyższe niż w UE (kontrakty terminowe na LNG na luty 2022 osiągają cenę blisko 600 USD za tys. m3). Tendencja ta ulega z każdym miesiącem pogłębieniu. Co za tym idzie coraz mniej gazowców z LNG jest wysyłanych do Europy.

Rosjanie to wytrawni gracze, bo zdali sobie sprawię jak jeszcze podbić stawkę. Przecież zwykle latem przeprowadza się planowe remonty infrastruktury przesyłowej, co przekłada się na wolumen dostarczonego do Europy gazu, a ceny na rynku niedoborów znów rosną. Gazprom rozpoczął więc remont głównych  gazociągów przesyłowych  Nord Stream-1 (od 13 do 23 lipca) i Jamał-Europa (od 6 do 10 lipca).

Pod koniec lipca, po tym jak Gazprom po raz kolejny odmówił zwiększenia dostaw gazu do Europy oraz zwiększenia tranzytu przez Ukrainę, kontrakty terminowe na londyńskiej giełdzie ICE wzrosły do trochę ponad 500 USD za tys. m3. Natomiast umowy na sierpień zawierane w holenderskim hubie TTF osiągnęły poziom 501 USD za tys. m3. W porównaniu ze styczniem 2021 roku cena gazu w UE wzrosła o 150%.

„Nord Stream 2 kołem ratunkowym”

31 lipca Rosjanie zmniejszyli dobowe dostawy gazu do Niemiec przez Gazociąg Jamalski z 84 mln m3 do 50-65 mln m3. Całkowicie zatrzymano napełnianie podziemnych magazynów gazu w Bergermeer w Holandii i Rehden w Niemczech, wstrzymano pobór gazu z magazynu Haidach w Austrii. Następnie na początku sierpnia Gazprom odmówił zarezerwowania dodatkowej przepustowości gazociągu Jamał-Europa na czwarty kwartał tego roku i trzy kwartały następnego w ilości 89 mln m3 dziennie oraz nie zdecydował się na zarezerwowanie dodatkowej przepustowości ukraińskiego systemu przesyłowego gazu w wysokości 8,9 mln m3 dziennie na czwarty kwartał 2021 roku.

Efekt został osiągnięty. Ceny gazu w Europie znów poszły w górę, tym razem o 3,4% w hubie TTF – kontrakty na wrzesień sprzedawano po 514 USD za tys. m3, a na londyńskiej giełdzie ICE cena kontraktów terminowych na gaz wzrosła o  4% i osiągnęła poziom 520 USD tys. m3.

Kolejny wzrost cen

W ostatnich dniach natomiast Gazprom poinformował, że spadek dostaw do Niemiec to wynik pożaru instalacji do oczyszczania kondensatu gazowego w zakładach pod Nowym Urengojem w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Biorąc pod uwagę, jak dotychczas Rosjanie wykorzystywali wszelkiego typu „remonty i awarię” infrastruktury tranzytowej należy się spodziewać kolejnego wzrostu cen gazu.

Kreml doskonale zdają sobie sprawę z tego, że niedobór błękitnego paliwa na rynku UE, wraz ze zbliżającym się sezonem zimowym, to idealna okazja do „zalegalizowania NS 2”. Wystarczy dalej unikać tranzytu przez Ukrainę i Polskę. Przynosi to same korzyści: ceny rosną, a kontrahenci zachodni żeby sprostać popytowi dalej opróżniają magazyny.  Dlatego zachodnie kompanie energetyczne gaz tłoczony NS2 przywitają z radością, wywierając presję na rządzących w ich krajach. Jak piszą analitycy ING: „wolumen zapasów gazu jest najniższy od 2015 roku, a zatłaczanie gazu utrzymuje się na niskim poziomie, co oznacza, że ​​Europa może wejść w sezon zimowy z w połowie pustymi podziemnymi magazynami gazu.”

Zapełnienie magazynów i przyparcie do muru

Na dzień 2 sierpnia europejskie podziemne magazyny gazu były zapełnione w 57%, czyli o 16 punktów procentowych poniżej średniej z pięciu lat, ale rynek obawia się, że Europa zostanie na zimę bez zapasów. Zwiastuje to gwałtowny wzrost cen albo zgodę na NS2 w kształcie proponowanym przez Rosjan (wyjęcie gazociągu spod jurysdykcji prawa europejskiego). Przecież Gazprom da UE „wybór”: albo niedobory w dostawach energii elektrycznej i ciepła w sezonie zimowym, albo „bezpieczeństwo dostaw” zapewnione przez NS 2.

Trzecia droga to niezwykle kosztowna rywalizacja o LNG z rynkami azjatyckimi. Już teraz ceny spot ugruntowały się na poziomie powyżej 500 USD za tys. m3. Natomiast od początku roku cena gazu w Europie wzrosła o 165%. Znaczna część tej podwyżki to wynik działań Kremla, który umacnia pozycję Gazpromu na rynku europejskim, eliminuje nieprzychylne mu państwa tranzytowe, winduje ceny gazu na Starym Kontynencie, co pozwala zwiększyć dochody budżetowe Federacji Rosyjskiej.

Europa przyparta do muru zdaje się nie dostrzegać, jak wielki wpływ na jej gospodarkę uzyskuje Kreml, a zależność ta będzie się powiększać wraz z wdrażaniem Europejskiego Zielonego Ładu i zwiększaniem w miksie energetycznym udziału pogodowo zależnych odnawialnych źródeł energii, które muszą być uzupełniane przez stabilizujące ich pracę źródła gazowe oraz energetykę jądrową zwalczaną przez Niemcy.

Tomasz Szulc

Dr Tomasz Szulc

Dyrektor Działu Analiz ECPP. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów menadżerskich Executive Master of Business Administration, wieloletni pracownik naukowy Instytutu Studiów Politycznych PAN, asystent w Zakładzie Porównawczych Studiów Postsowieckich oraz w Zakładzie Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Studiów Strategicznych ISP PAN, gdzie zajmował się badaniami nad rolą sektora naftowo-gazowego  w polityce wewnętrznej i międzynarodowej Federacji Rosyjskiej. Autor blisko trzydziestu analiz, publikacji naukowych i popularno-naukowych obejmujących swoim zakresem m.in. przemiany rosyjskiego sektora naftowo-gazowego, ekspansję rosyjskich koncernów energetycznych w UE i przestrzeni postsowieckiej oraz politykę klimatyczną UE. Redaktor opracowań analitycznych „Wpływ  kosztów  wykupu  pozwoleń  na  emisję  CO 2  na  cenę  energii  elektrycznej w Polsce. Konsekwencje dla gospodarki i społeczeństwa” oraz  „Unia  Europejska  i  Chińska  Republika  Ludowa.  Polityka  klimatyczno-energetyczna”.