To nie jest kolejny most w Chorwacji. Ten most połączył cały kraj. Wydarzenie opisane jako „historyczne” jest jednym z najważniejszych w ciągu 30 lat niepodległości Chorwacji.

Budowa Pelješkiego mostu, tego, który wreszcie połączył południową część Chorwacji z resztą kraju, została zakończona w środę, 28 lipca, podczas uroczystości transmitowanej przez państwową telewizję.

Ostatni segment konstrukcji, ważący 250 ton, podniosły specjalne dźwigi z poziomu powierzchni Adriatyku na wysokość mostu. W ten sposób połączona została Chorwacja, która od czasu uzyskania niepodległości cierpiała z powodu podziałów komunikacyjnych z najbardziej wysuniętą na południe częścią Dalmacji. Turyści, którzy podróżowali wzdłuż wybrzeża do Dubrownika, jednego z najpiękniejszych śródziemnomorskich miast, dobrze pamiętają, że po drodze musieli przejechać przez sąsiednią Bośnię i Hercegowinę. Pamiętają też o tłumach i niekończącym się oczekiwaniu na granicy. Ta sytuacja miała wpływ na pewną izolację południowej Dalmacji. Nie tylko Dubrownika, ale także półwyspu Pelješac i innych atrakcyjnych miejsc tego regionu. Teraz droga do nich będzie znacznie krótsza.

Dzięki otwarciu mostu Dubrownik stanie się jeszcze chętniej odwiedzaną atrakcją turystyczną. Wielu już mówi o korzyściach, jakie odczuje Pelješac – piękny półwysep znany z zachowanej tu przyrody i doskonałego wina.

„Projekt, o którym marzyły pokolenia”

Jak niektórzy zauważyli w ostatnich dniach, Dubrownik sam ponosi winę za trudności związane z tą izolacją.

Dawna niepodległa republika, która swoje bogactwo opierała na handlu i sprytnej dyplomacji, pod koniec XVIII wieku podarowała część kontrolowanego przez siebie terytorium Osmanom, aby uchronić się przed Wenecjanami. W ten sposób nadmorskie miasto Neum, które do dziś w większości jest zamieszkiwane przez chorwacką ludność, przeszło w ręce tureckie, a później stało się częścią Bośni i Hercegowiny.

Choć w tamtym czasie wydawało się to dobrym rozwiązaniem, decyyzja stworzyła problem, który trwał 300 lat i stał się szczególnie istotny po rozpadzie socjalistycznej Jugosławii oraz powstaniu niepodległych państw.

Przez 30 lat rządy chorwackie próbowały znaleźć rozwiązanie tej kwestii. Generalnie nowe państwo miało problem ze słabymi połączeniami komunikacyjnymi między częścią kontynentalną a przybrzeżną. W czasach Jugosławii problem ten był świadomie ignorowany przez Belgrad w obawie przed zbyt dużym rozwojem gospodarczym Chorwacji.

Po ukończeniu autostrady A1, która ostatecznie połączyła kontynentalną część Chorwacji z północną i środkową Dalmacją, przyszedł czas na południową część wybrzeża.

„Zrealizowaliśmy duży projekt, o którym marzyły pokolenia. Dziękuję wszystkim“, ogłosił na swoich portalach społecznościowych premier Chorwacji Andrej Plenković.

Unijne wsparcie

Jak sam przyznaje, Pelješki most, jeden z największych projektów infrastrukturalnych w historii Chorwacji, nie mógłby zostać zrealizowany bez pomocy Unii Europejskiej. W 2013 roku UE zleciła wykonanie studium wykonalności, które wykazało, że to inwestycja będąca najlepszym sposobem na połączenie Chorwacji. W styczniu 2017 r. rząd Republiki Chorwacji podjął decyzję o finansowaniu projektu z pomocą Unii. Pomoc ta okazała się kluczowa w nadchodzących latach. Na rzecz projektu wartego 550 mln euro (który obejmuje i budowę dróg dojazdowych) Wspólnota przekazała dotację 357 mln euro.

Wszyscy wiedzą, obywatele Chorwacji także, że bez tych pieniędzy trudno byłoby zrealizować projekt. Bez przesady można nawet powiedzieć, że ukończenie tego mostu jest jak dotąd najbardziej konkretną i widoczną korzyścią, jaką Chorwacja uzyskała dzięki członkostwu w Unii Europejskiej. Politycznie będzie to też duży plus dla rządu Andreja Plenkovića, który prowadzi wyraźnie probrukselską politykę, która jak się okazuje bardzo mu się opłaciła.

Inwestycja korzystna dla UE

Dodatkowym momentem politycznym w całej historii było to, że most o długości 2400 metrów, bardzo wymagający technicznie, został zbudowany przez chińską firmę China Road and Bridge Corporation (CRBC).

CRBC wygrał przetarg na budowę ogłoszony w 2018 roku. Tym samym most Pelješac stał się największym projektem infrastrukturalnym w Europie wybudowanym przez Chińczyków i dofinansowanym z unijnych pieniędzy. W międzyczasie, w zachodnich kręgach politycznych dojrzewa świadomość, iż Chińczycy chcą zdominować ekonomicznie region Morza Śródziemnego. Ta część kontynentu odgrywa szczególną rolę w planach Chin o stworzeniu zdominowanego przez siebie jednolitego rynku euroazjatyckiego. Dlatego na początku tego roku zarząd jednego z najważniejszych ośrodków portowych w północnej części Morza Adriatyckiego, Portu Rijeka, podjął decyzję o unieważnieniu przetargu na koncesję terminala kontenerowego. Koncesja miała zostać przyznana konsorcjum chińskich firm, które złożyło najlepszą ofertę. Jednak presja ze strony USA i Unii Europejskiej była zbyt duża i przetarg został odwołany.

W tym kontekście może niepokoić fakt, że Chińczycy dostali pieniądze za budowę mostu. Nie jest to jednak chińska, lecz europejską inwestycja, a korzyści z niej płynące odczuje przede wszystkim Chorwacja, a tym samym Unia Europejska.

Rzekome kontrowersje

Narracje o rzekomej kontrowersji wokół projektu wydają się podkreślać niektóre zagraniczne media bliskie bośniackiemu przywództwu politycznemu w Bośni i Hercegowinie. To Bośniacy od początku sprzeciwiali się temu projektowi. Nie jest tajemnicą, że stosunki na linii Zagrzeb-Sarajewo, a konkretnie relacje z Bośniakami, były ostatnio dość niestabilne. Wiąże się to z różnymi wizjami przyszłości BiH, państwa, w którym Chorwaci wraz z Bośniakami i Serbami są narodem konstytucyjnym.

Przywódcy polityczni Bośniaków twierdzą, że nowy most, umiejscowiony przy wejściu do akwatorium Neumu, izoluje ich państwo od wypłynięcia w morze i utrudnia podróżowanie statkom. Wydaje się, że mieli oni nadzieję na budowę w Neum, jedynej miejscowości w Bośni i Hercegowinie z dostępem do morza, portu, który mógłby polepszyć sytuację tego miasta i kraju.

Sprzeciwiają się temu jednak sami mieszkańcy miasta. Jak stwierdził burmistrz Neum Dragan Juranović, most jest na tyle duży, że mogą pod nim przepływać statki. Ale nawet bez tego akwatorium w Neum nie jest wystarczająco głębokie, aby mogły wejść do niego większe statki.

Mieszkańcy Neum, powiedział Juranović, swoją przyszłość widzą w turystyce, a nie w budowie portu. A dla ich turystyki, powiedział burmistrz, nowy most może mieć tylko pozytywny wpływ.

Mimo że most został ukończony, przed nami jest budowa dróg dojazdowych. Będą one w większości wykonane przez austriackie konsorcjum Strabag. Oczekuje się, że pierwsze samochody osobowe przejadą przez most w czerwcu przyszłego roku, choć niektórzy twierdzą, że nastąpi to wcześniej.

Fot. Andrej Plenković/Twitter

Goran Andrijanić

Goran Andrijanić

Publicysta tygodnika „Sieci” piszący o polityce, religii i kulturze. Współpracował z takimi polskimi mediami jak „Gość Niedzielny”, „Fronda”, „Przewodnik Katolicki”. Były korespondent Polskiego Agencji Prasowej z Zagrzebia. Z dziennikarstwem związany od końca lat 90., pracował jako dziennikarz w takich redakcjach jak “Jutarnji list”, “Fokus”, “Obzor”, “Bitno.net”.