W ubiegłym tygodniu (23.10.) mołdawski parlament zarządził stan wyjątkowy w sektorze energetycznym. Powodem jest kryzys gazowy i fiasko rozmów w sprawie długoterminowego kontraktu gazowego z Rosją. Rozmowy prowadzone między rządem Mołdawii a Gazpromem nie przyniosły rezultatów.

Gazrurka Kremla

Pod koniec września wygasł kontrakt Kiszyniowa z rosyjskim monopolistą gazowym, na mocy którego gaz dostarczano do republiki po 148,9 USD za tys. m3. Kraj ten potrzebuje rocznie średnio około 2,5 mld m3 gazu, ale w 2020 r. zużył aż 3,47 mld m3. Od 1 października „cena” dla Mołdawii wzrosła ponad 5-krotnie – do 790 USD za tys. m3, a dostawy zaczęto realizować na podstawie umowy tymczasowej z redukcją wolumenu o jedną trzecią. Tymczasem propozycja mołdawska nie przewidywała wzrostu większego niż do 300 USD za tys. m3, ale zawierała jeszcze dodatkowe zachęty jak przedyskutowanie koncesji regulacyjnych dla Gazpromu, a w szczególności odroczenie wymogów trzeciego pakietu energetycznego UE, które zakazują jednej firmie bycia zarówno dostawcą gazu, jak i właścicielem rurociągów. Kreml nie przyjął tej oferty, ale przedstawił nową propozycję- 25% rabat, czyli sprzedaż gazu po około 590 USD za tys. m3. Jednocześnie postawiono ścisły warunek – spłatę długu za dostawy w wysokości 700 mln USD w ciągu trzech lat. Przy rocznych dochodach budżetowe Mołdawii na poziomie 2,5 mld USD była to propozycja zaporowa. Tymczasowa umowa z Gazpromem obowiązuje tylko do końca października. Zawarcie nowego długoterminowego kontraktu od 1 listopada, jak wskazują Rosjanie, jest wątpliwe. Gazprom standardowo w takich przypadkach grozi wstrzymaniem dostaw gazu po tej dacie.

Polskie wsparcie

Kryzys osiągnął taki poziom, że Mołdawia została zmuszona do zwrócenia się o pomoc do Ukrainy, która sama nie ma gazu w nadmiarze. Kiszyniów poprosił o 15 mln m3 gazu, który zobowiązał się oddać w lutym-marcu 2022 r., kiedy będzie miała już zapewnionego dostawcę paliwa. Kijów użyczył sąsiadowi gazu potrzebnego do utrzymania ciśnienia roboczego, a Naftohaz i mołdawskie przedsiębiorstwo państwowe Energocom podpisały umowę ramową na dostawę do 700 mln m3 gazu w sytuacji awaryjnej. W międzyczasie o pomoc zwrócono się do Rumunii i Polski, ale umowę na dostawy mln m3 gazu udało się podpisać z polskim PGNiG. Przetarg został zorganizowany w trybie pilnym. Dostawa gazu odbędzie się przez punkt odbioru na granicy mołdawsko-ukraińskiej. Następnie Energocom, aby zaradzić choć chwilowo kryzysowi, ogłosiło kolejny przetarg na zakup 1,5 mln m3 gazu ziemnego przez punkty połączeniowe „Alekseevka” (Ukraina), „Todiresht” (Rumunia), Togatino (Mołdawia), Causeni (Mołdawia). Jednocześnie władze w Kiszyniowie prowadzą rozmowy z Gazpromem na temat kontraktu długoterminowego.

 

Tomasz Szulc

Dr Tomasz Szulc

Dyrektor Działu Analiz ECPP. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów menadżerskich Executive Master of Business Administration, wieloletni pracownik naukowy Instytutu Studiów Politycznych PAN, asystent w Zakładzie Porównawczych Studiów Postsowieckich oraz w Zakładzie Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Studiów Strategicznych ISP PAN, gdzie zajmował się badaniami nad rolą sektora naftowo-gazowego  w polityce wewnętrznej i międzynarodowej Federacji Rosyjskiej. Autor blisko trzydziestu analiz, publikacji naukowych i popularno-naukowych obejmujących swoim zakresem m.in. przemiany rosyjskiego sektora naftowo-gazowego, ekspansję rosyjskich koncernów energetycznych w UE i przestrzeni postsowieckiej oraz politykę klimatyczną UE. Redaktor opracowań analitycznych „Wpływ  kosztów  wykupu  pozwoleń  na  emisję  CO 2  na  cenę  energii  elektrycznej w Polsce. Konsekwencje dla gospodarki i społeczeństwa” oraz  „Unia  Europejska  i  Chińska  Republika  Ludowa.  Polityka  klimatyczno-energetyczna”.