Ponad sto lat po katastrofie Titanica historia zyskuje kolejny, filmowy wymiar. Na ekrany kin w Chinach trafił właśnie dokument o chińskich rozbitkach, którzy przeżyli zatonięcie słynnego statku, ale ślad po nich zaginął.
Na pokładzie Titanica znajdowało się ośmiu obywateli Państwa Środka, ale katastrofę przeżyła szóstka. Z tego powodu film przedstawiający historię zapomnianych pasażerów zatytułowano „Sześciu ludzi” (tak dosłownie brzmi w wersji chińskiej, angielski tytuł to „The Six”, „Szóstka”).
Sytuacja Chińczyków w USA na początku XX w.
Skomplikowane losy ocalałej szóstki mężczyzn starali się odszyfrować brytyjski dokumentalista Arthur Jones oraz historyk marynistyki Steven Schwankert. Zadanie było niezwykle trudne, ponieważ chińscy rozbitkowie nie byli w tamtych czasach mile widziani w Stanach Zjednoczonych. Był 1912 rok i od 30 lat obowiązywało prawo zabraniające zarobkowej emigracji z Chin do USA. Ustawa wykluczająca Chińczyków (tzw. Chinese Exclusion Act) została wprowadzona w 1882 roku przez ówczesnego prezydenta Chestera Arthura. Rozbudowujące się po wojnie secesyjnej Stany Zjednoczone były ziemią obiecaną dla Chińczyków, którzy we własnym kraju w ostatniej fazie rządów dynastii Qing nie mieli żadnych szans na poprawę statusu materialnego.
Cudzoziemcy chcący wjechać na teren USA z Azji trafiali w tamtych czasach na wyspę Angel w zatoce przy San Francisco. Przeprowadzano szczegółowy wywiad sprawdzając, czy ma się do czynienia z oszustami posługującymi się podrabianymi dokumentami. Nazywano ich „synami na papierze” (paper sons), ponieważ jedyną metodą było udawanie rodzinnych koneksji z Chińczykiem, który mieszkał już wcześniej na terenie Stanów Zjednoczonych. Tożsamościami żonglowano co chwila, bowiem nadrzędnym celem było otrzymanie akceptacji od władz imigracyjnych. Potem trzeba było szybko stać się znowu kimś innym.
Sześciu ocalałych
Szóstka z Titanica przeżyła katastrofę, ale nie została potraktowana jak reszta rozbitków, bowiem dla amerykańskich władz stanowiła jedynie kolejną grupę Chińczyków starających się odebrać pracę Amerykanom w ich własnym kraju. Takie przesłanki przyświecały ustawie z 1882 roku. Na wjazd zezwalano jedynie w czterech przypadkach: dyplomatom, naukowcom, przedsiębiorcom oraz turystom. Ocalała szóstka mężczyzn: Lee Bing, Fang Lang, Chang Chip, Ling Hee, Ah Lam oraz Chung Foo była profesjonalnymi marynarzami, którzy w Nowym Jorku mieli kontynuować podróż zorganizowaną przez swojego pracodawcę. Byli wyszkoleni w obsłudze systemu napędowego okrętów. Po angielsku określano ich mianem „firemen”, ale skojarzenie ze strażakami jest mylące. W nazwie ich funkcji na pokładzie chodziło o zapewnianie ognia dla systemu parowego.
Na pokładzie Titanica kupiono dla nich najtańsze miejsca w trzeciej klasie, głęboko pod podkładem. Twórcy filmu są zdania, że doświadczenie Chińczyków w zawodzie marynarzy uratowało im życie. Choć mało kto uratował się spośród pasażerów z najtańszymi biletami, oni szybko mogli zorientować się, że nastąpiło zderzenie z jakimś obiektem. Łatwiej też poruszali się między pokładami przyzwyczajeni do życia na statkach.
Filmowe śledztwo
Starania dokumentalistów skłoniły do wsparcia ich filmu samego Jamesa Camerona. Reżyser o światowej sławie przeniósł w latach 90. ubiegłego wieku historię Titanica na ekrany kin, a film zdobył rzesze fanów na całym świecie. Także w Chinach przez lata uchodził za najbardziej kasowy. W wersji Camerona pierwotnie znalazła się scena wyławiania Chińczyka-rozbitka dryfującego na fragmencie wraku. Usunięto ją jednak z ostatecznie, a zgodnie z ustaleniami twórców „Szóstki” jako ostatniego z wody wyciągnięto Fang Langa, jednego z Chińczyków. Jego walka o życie miała stać się nawet inspiracją dla sceny z udziałem dwojga głównych bohaterów „Titanica” Camerona. Dziś trudno uwierzyć, że postać grana przez młodego Leonarda DiCaprio pochodziła w rzeczywistości z Hongkongu i w wieku 26 lat rozpoczynała od nowa walkę o przetrwanie w zupełnie nowej rzeczywistości.
James Cameron podjął się wyprodukowania „Szóstki”. Jones i Schwankert skrupulatnie zbierali fragmenty informacji i życiorysów bohaterów swojego filmu przez ponad sześć lat. Nagrywano w 20 miastach. W trakcie prac powstała gra komputerowa, która wiernie odwzorowuje każdy z pokładów Titanica. Można było wczuć się w sposób działania Chińczyków przedzierających się z dolnego pokładu na powierzchnię. Jeden z twórców sprawdzał na sobie, co czuje człowiek ubrany w chiński tradycyjny strój z tamtych czasów zmuszony do przebywania w wodzie w warunkach zbliżonych do tych, które towarzyszyły zatonięciu okrętu. Szukanie ludzi, którzy wielokrotnie zmieniali tożsamość przypominało policyjne śledztwo, a twórcy porównują to do szukania osób chronionych statusem świadków koronnych. Dla rodzin rozbitków nawet fakt, że ojcowie i dziadkowie uratowali się z najsłynniejszej katastrofy morskiej na świecie, pozostawał często tajemnicą.
Lekcja o błędach, których nie należy powtarzać
Co więcej, opowieść o chińskich rozbitkach, których przed ponad stu laty nikt nie witał z otwartymi ramionami, ma premierę w rzeczywistości, w której Chińczycy oraz Azjaci spotykają się z narastającym wobec nich rasizmem i przemocą. W Stanach Zjednoczonych właśnie przyjęto ustawę, która piętnuje mowę nienawiści wymierzoną w Azjatów. Czasy zmieniły się całkowicie, dlatego być może historia o tych, którzy mieli z jednej strony ogromne szczęście uchodząc z życiem, z drugiej zaś pecha zostając potraktowani jak intruzi, będzie potrzebną lekcją o tym, jakich błędów nie należy powtarzać.
Dokument czeka na dystrybucję na świecie, na razie miał premierę w Chinach z okazji 109. rocznicy katastrofy Titanica. Nie zarabia wiele w kinach, ale zbiera bardzo pozytywne recenzje od internautów. Ich zdaniem „Szóstka” stanowi namacalny dowód, że nie można liczyć na jakąkolwiek przyjaźń między Amerykanami i Chińczykami. Zawsze bowiem Azjata może zostać uznany za osobę niemile widzianą w Stanach Zjednoczonych, tak jak ponad sto lat temu.
RAFAŁ TOMAŃSKI
Dyrektor Działu Chin i Azji Wschodniej. Dziennikarz, japonista, autor książek o Japonii i obu Koreach. Pracował w Pekinie jako korespondent PAP na Azję. Wielokrotnie relacjonował międzynarodowe szczyty w tamtym regionie dla polskich mediów, m.in. G20 w Hangzhou w 2016 r. i Osace w 2019, czy drugi szczyt Trump-Kim w Hanoi w 2019 roku.
Od czerwca 2020 roku prowadzi „Środek od środka”, cykl nagrań przybliżających azjatycką historię, kulturę, literaturę i życie codzienne na rozmaitych platformach społecznościowych.