Epidemia koronawirusa z 2003 roku przyczyniła się do rozwoju koncernu Alibaba. Ludzie musieli spędzić pewien czas w domach, by zagrożenie nieznaną chorobą minęło, mieli więcej czasu, żeby zapoznać się z równie nieznanym wówczas systemem zakupów online. Pomysł się przyjął i Alibaba od tamtej pory wyrosła na światowego giganta. Obecnie, podczas kolejnej epidemii koronawirusa wykuwa się nowa potęga Chin, cyfrowy juan.
Jednym z pomysłów na upowszechnienie cyfrowego juana jest nowe święto e-zakupów. To pierwsze, najbardziej znane, Alibaba stworzyła 11 listopada. Cztery jedynki w dacie tego dnia podkreślają znaczenie jednostki i to, że zakupy można robić dla samych siebie. Przyjęło się określać ten dzień jako „święto singli”. W 2020 roku do pobicia był wynik z „normalnych”, przedwirusowych czasów, gdy platformy e-handlowe chińskiego koncernu Alibaba sprzedały towarów za 38 mld dolarów w ciągu 24 godzin (wynik z 2019 roku). Tym razem pierwszy raz w historii „dzień” singli rozciągnięto na dwa weekendy. Promocje ruszyły już 1 listopada 2020.
Szaleństwo zakupów
Dzięki temu zabiegowi 30 minut po północy 11 listopada liczniki Alibaby notowały sprzedaż na poziomie 56 mld dolarów. Spodziewano się ogromnego zainteresowania, jak co roku, ale 2020 przyniósł tak wiele zmian w życiu ludzi na całym świecie, dlatego wiadomo było, że system może nie wytrzymać nagromadzenia zleceń przez jedną zaledwie dobę.
Dodatkowe 10 dni na zakupy w promocyjnych cenach miały pomóc rozładować tłok zamówień i podnieść jakość obsługi. Przez ponad 10 lat trwania dzień singli przestał być świętem jedynie dla chińskich konsumentów. Dziś zainteresowanie wyjątkowymi promocjami chińskie serwisy notują na całym świecie.
Co więcej e-handel zyskał dodatkową konkurencję ze strony serwisów video (np. Kuaishou) oraz nowego modelu sprzedaży, tzw. live streamingu. Przez ostatnie miesiące, zaczynając jeszcze przed pandemią, rynek tego ostatniego notował astronomiczne wzrosty. W live streamingu, zgodnie z nazwą, sprzedawano na żywo prezentowane produkty. Powstała nowa grupa influencerów specjalizujących się w takich wirtualnych telezakupach, a także tzw. KOL, czyli liderzy opinii (key opinion leaders). Celebryci e-handlu, którzy w kwadrans potrafili sprzedać dziesiątki tysięcy sztuk dowolnego produktu.
Automatyzacja dostaw
Jedną z najbardziej szanowanych osób tego typu w Chinach jest Austin Lee znany jako „król szminek”. Mężczyzna testujący na sobie nowe rodzaje kosmetyków kolorujących usta podbił serca Chinek i stał się gwiazdą największego formatu. Gdy nastała pandemia, przerzucił się na sprzedaż produktów do higieny i ochrony przed wirusem. Na swoim kanale promował również towary z Wuhan, które uchodziło za epicentrum pierwszej fali zachorowań w Chinach.
Ostatecznie listopadowe szaleństwo e-handlu przyniosło w 2020 roku Alibabie sprzedaż dwukrotnie wyższą niż rok wcześniej – przez pierwsze 11 dni listopada zanotowano sprzedaż za 74,1 mld dolarów. Główny konkurent Alibaby, platforma JD, która ma także własne „święto” e-zakupów (wypada w rocznicę założenia firmy, 18 czerwca), korzysta na trendzie Alibaby i w analogicznym okresie od 1 do 11 listopada 2020 osiągnęła wynika niemal 41 mld dolarów, o niemal jedną trzecią wyższy niż rok wcześniej).
2020 przyniósł także zmiany pod względem jakości obsługi dostaw. Na ulicach niektórych chińskich miast pojawiły się autonomiczne roboty doręczające przesyłki. Na znacznie większą skalę automatyzację wprowadzono również w magazynach dystrybucji towarów. Roboty zaczęły przestawiać regały z produktami, planować ich wysyłkę i zajmować się pakowaniem.
Dzień singli przebił się poza Chiny
Zagraniczne media zgodnie podkreślają, iż dzień singli przestał być jedynie chińskim zjawiskiem i na dobre wszedł do świadomości konsumentów poza Chinami.
Zakupy w internecie są idealnym środowiskiem do testowania nowego rodzaju płatności. Chiński rząd intensyfikuje prace nad wdrożeniem cyfrowej wersji juana. Od miesięcy w różnych miastach w ramach testu rozdawane są środki warte miliony dolarów, a w eksperymencie bierze udział JD.
Pełna nazwa cyfrowego juana to DC/EP, dosłownie elektroniczna waluta/elektroniczne płatności (Digital Currency/Electronic Payment). Emituje go chiński bank centralny. Wirtualna waluta jest zatem tym samym, co dotychczasowy pieniądz, ale występuje jedynie w wersji elektronicznej.
Wady cyfrowego juana
Poza ewidentnymi korzyściami wynikającymi z posługiwania się cyfrowymi pieniędzmi, wobec DC/EP pojawia się główny zarzut: krytycy tego rozwiązania obawiają się nadmiernej kontroli transakcji przez rząd. Przepływ gotówki jest w pewien sposób nadzorowany przez państwo, ale nie jest ono w stanie zarejestrować każdej płatności. W przypadku cyfrowego juana ukrycie się przed systemem nie wchodziło by w grę.
Dla porównania transakcje oparte na istniejących wirtualnych pieniądzach jak bitcoin czy oferowana przez Facebooka Libra nie podlegają żadnemu nadzorowi.
Przed wdrożeniem na pełną skalę należy zatem przeprowadzić wiele testów nowego rodzaju technologii na żywym organizmie. Do współpracy wchodzi obecnie jedna z dwóch głównych platform e-handlu, należący do koncernu Tencent serwis JD. Wartość firmy urosła w ciągu roku niemal dwukrotnie i obecnie Tencent wyceniany jest na giełdzie na ponad 720 mld dolarów. Wraz z bezpośrednim konkurentem, Alibabą (wartość także ponad 700 mld dolarów) stanowi dwie najcenniejsze firmy całych Chin. Kolejne przedsiębiorstwo w zestawieniu na trzecim miejscu – Maotai, producent najpopularniejszych chińskich alkoholi – zostaje daleko w tyle z wartością ok. 270 mld dolarów.
Podwójny obieg
Podczas ostatniej fazy testów pod koniec 2020 roku cyfrowy juan był rozdawany wśród użytkowników JD za pośrednictwem loterii. Do wygrania oferowano pakiety zawierające nie więcej niż 200 juanów (ok. 113 zł). Łącznie rząd udostępnił środki o równowartości 20 mln juanów czyli trzech mln dolarów. Wirtualne środki można było następnie wydać na zakupy na JD.
Loterię przeprowadzono wśród mieszkańców miasta Suzhou niedaleko Szanghaju. Wcześniej środki warte 10 mln juanów rozdano w mieście Shenzhen graniczącym z Hongkongiem. Okazją były urodziny miasta.
Chiński bank centralny systematycznie wprowadza w życie nowe etapy testów nad cyfrowym juanem, jednak wciąż nie podaje się więcej szczegółów o tej walucie. Na świecie bardziej od Chin są zaawansowane prace nad wprowadzeniem e-pieniędzy w Kenii czy Barbadosie. Jednak skala Chin wymaga wielu podejść do testów i wprowadzania wielu ulepszeń do pierwotnej koncepcji. Wirtualny pieniądz wpisuje się w rządową strategię wyciągania setek milionów obywateli ze skrajnego ubóstwa oraz aktywizacji wewnętrznego rynku konsumentów. Pekin zapowiada systematycznie zwiększenie wysiłków w ramach planu tzw. podwójnego obiegu, czyli budowania chińskiej potęgi ekonomicznej nie tylko w ramach eksportu towarów do innych krajów, ale sprzedając je na własnym rynku coraz większej liczbie odbiorców. Cyfrowy juan znacznie ułatwia tempo takiego rozwoju.
Cel: uniezależnienie się od dolara
Kolejnym eksperymentem zwiększającym potencjał DC/EP jest druga edycja nowego święta e-handlu nazwanego „podwójną piątką”. Zgodnie z nazwą wypada 5 maja, nawiązuje także do tradycji obchodzenia dni mających w dacie dwie takie same nieparzyste cyfry. W oparciu o tradycyjny kalendarz księżycowy (nowy rok jest tam ruchomy i przypada między końcem stycznia a początkiem lutego naszej rachuby) niejako zaklinało się złą energię kumulującą się, gdy dany dzień opisywały dwie nieparzyste cyfry. Nieparzystość uznawano za zły omen i starano się tym bardziej czcić taką kumulację, by odegnać niekorzystne siły. Pierwsza edycja święta podwójnej piątki rozpoczęła się maju 2020 roku w Szanghaju. By dać czas ludziom na zapoznanie się z nowym trendem, rozciągnięto promocje przez dwa miesiące. Można było przy okazji także aktywizować robienie zakupów, które okresowo przygasło przez pierwsze miesiące 2020 ze względu na pierwsze uderzenie Covid-19 w Chinach.
Nie tylko chińskie, ale i zagraniczne koncerny wykorzystały podwójną piątkę do promocji nowych produktów na chińskim rynku. Prym wiódł L’Oreal, który zaprezentował sto nowości oraz przy okazji święta e-handlu otwierał outlety skierowane na rynek azjatycki. Dla wspomnianych KOL, video influencerów to również gigantyczna szansa na zwiększanie obrotów. Dwa miesiące takiej e-zakupowej fiesty przyniosły sprzedaż na poziomie 77 mld dolarów. Wzięło w niej udział 520 tys. sklepów online oraz 100 tys. przedsiębiorstw wielobranżowych. Sprzedaż w sieci przełożyła się także na powrót klientów do tradycyjnych sklepów.
W 2021 roku trend ma zostać jeszcze bardziej wbudowany w świadomość chińskich konsumentów, a przy okazji cyfrowy juan zdobędzie kolejny przyczółek obecności na rynku. Do JD dołącza także Alibaba, której założyciel Jack Ma staje się jednym z głównych adwokatów DC/EP. Chiny z pewnością starają się zbudować nowy system płatności i kontroli przepływu pieniądza. Nie chodzi jednak tylko i wyłącznie o zwiększanie potencjału handlu w internecie. Dalszym celem jest bowiem uniezależnienie się od dolara i rezerw w walucie w tradycyjnej formie. Cyfrowy juan nadpisze dotychczasowy system i ma szansę zdobyć popularność dużo szybciej i sprawniej niż mogło się to jeszcze wydawać kilka lat temu.
RAFAŁ TOMAŃSKI
Dyrektor Działu Chin i Azji Wschodniej. Dziennikarz, japonista, autor książek o Japonii i obu Koreach. Pracował w Pekinie jako korespondent PAP na Azję. Wielokrotnie relacjonował międzynarodowe szczyty w tamtym regionie dla polskich mediów, m.in. G20 w Hangzhou w 2016 r. i Osace w 2019, czy drugi szczyt Trump-Kim w Hanoi w 2019 roku.
Od czerwca 2020 roku prowadzi „Środek od środka”, cykl nagrań przybliżających azjatycką historię, kulturę, literaturę i życie codzienne na rozmaitych platformach społecznościowych.