Po zakończeniu wyborów prezydenckich na Białorusi 9 sierpnia 2020 roku rozpoczęły się masowe protesty społeczne i strajki zakładów produkcyjnych. W demonstracji w dniu 16 sierpnia na ulicach Mińska przeciwko sfałszowaniu wyborów przez urzędującego prezydenta Aleksandra Łukaszenkę protestowało blisko 200 tys. Białorusinów[1]. Odpowiedzią ze strony władz były represje, w tym więzienie i tortury demonstrujących oraz przywódców opozycji. Konkurentka w wyborach prezydenckich Swiatłana Cichanouska została zmuszona do opuszczenia kraju i jakiś czas później przyznała, że powołana spontanicznie Rada Koordynująca protesty społeczne została „pozbawiona głowy”, gdyż władze aresztowały większość jej przywódców[2]. Reżim Łukaszenki odmówił dialogu z opozycją, a także odrzucił wezwania do powtórzenia wyborów prezydenckich. Jednocześnie zwrócił się do Federacji Rosyjskiej o udzielenie pomocy w kryzysie.
Rosja uznała legalność wyborów w Mińsku. Obiecała pomoc finansową w wysokości 1.5 mld dolarów, zapewniła również wsparcie w postaci służb policyjnych i specjalnych, jak również specjalistów w zakresie propagandy. Obiecała także pomoc wojskową i zgodziła się na wspólne, niemal co-miesięczne manewry wojskowe na zachodnich granicach Białorusi. Wyraziła gotowość do dalej idącej interwencji wojskowej w sytuacji nasilenia kryzysu, a zwłaszcza ingerencji ze strony mocarstw zachodnich w wewnętrzną sytuację na Białorusi. W czasie spotkania Łukaszenko z Władimirem Putinem w Soczi w dniu 14 września rozmawiano o możliwości przeprowadzenia na Białorusi reform konstytucyjnych, które miałyby rozładować kryzys społeczny, a jednocześnie torować drogę do zjednoczenia obu krajów w ramach Państwa Związkowego.
W ten sposób kryzys polityczny na Białorusi skonfliktował reżim białoruski z Zachodem, przede wszystkim z UE i USA, a jednocześnie wymusił na Łukaszence, aby zwrócił się o pomoc do Putina. Była to generalnie sytuacja korzystna dla Moskwy, a wszystko wskazuje na to, że mogła być nawet przez Rosjan inspirowana.
Warto przypomnieć, że w szeregach sztabu wyborczego opozycyjnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej znaleźli się wpływowi działacze, którzy ostentacyjnie opowiadali się za jak najlepszymi relacjami z Rosją, a nawet krytykowali urzędującą głowę państwa za utrudnianie związków z bratnim narodem rosyjskim i blokowanie budowy wspólnego państwa. Przynajmniej jedna spośród nich, Weronika Cepkało, w dzień wyborczy szukała nawet schronienia w Moskwie[3]. Przed wyborami z 9 sierpnia sam Łukaszenko oskarżał Kreml, że planuje wykorzystać okazję wyborów do wzniecenia fermentu na Białorusi i tym samym osłabienia pozycji urzędującego prezydenta. Przed wyborami zatrzymano na Białorusi 33 najemników rosyjskich mających w opinii władz destabilizować sytuację w tym kraju. Jak się wydaje mogło to służyć skomplikowaniu relacji Łukaszenki z UE i USA, a także zablokowaniu możliwości wykorzystywania przez niego relacji z Zachodem dla osłabiania zapędów Putina do jak najszybszego powiązania Białorusi z Federacją Rosyjską. W przeszłości Łukaszenko wielokrotnie grał kartą zachodnią w negocjacjach z Putinem, w celu ograniczenia jego ambicji dotyczących powołania jednolitego państwa z Białorusią, a także aby wzmocnić swoją pozycję wobec Rosjan przy okazji innych tematów rozmów.
Niezależnie od tego w jak dużym stopniu Moskwa inspirowała wybuch społecznego niezadowolenia na Białorusi – zasadnicze skutki tych protestów wydają się być korzystne dla celów strategicznych Kremla. Łukaszenko został poważnie osłabiony, skonfliktowany z Zachodem, a jego jedyną szansą na przetrwanie było oparcie się na pomocy Moskwy.
Niemniej skala protestów społecznych na Białorusi wymknęła się oczekiwaniom rosyjskim. A to oznaczało, że duża część społeczeństwa uznała wybory za sfałszowane, a reżim Łukaszenki za niedobry dla Białorusinów. Wsparcie dla Łukaszenki w chwili kryzysu być może przyniesie Kremlowi doraźne korzyści geopolityczne, a więc zwiększenie kontroli nad Białorusią. Należy pamiętać, że utrzymanie reżimu Łukaszenki wydaje się dla Moskwy w krótkim horyzoncie czasu mniej ryzykowne od zmiany reżimu, nie mówiąc o demokratyzacji kraju lub podjęciu przez miejscowe władze dialogu z opozycją na temat reform wewnętrznych. Elity kremlowskie obawiały się przeniesienia zamętu społecznego z Białorusi do Rosji, a jakakolwiek forma dialogu z opozycją na Białorusi byłaby zachęcającym sygnałem dla przeciwników rządów Putina w samej Rosji. Zapewne nie przez przypadek w czasie kryzysu białoruskiego nastąpił zamach na Aleksieja Nawalnego, największego opozycjonisty w Rosji. Mógł to być sygnał, że Kreml nie będzie tolerował „kolorowej rewolucji” na swoim podwórku.
Moskwa zamierzała więc utrzymać, a nawet zwiększyć kontrolę nad Białorusią – postrzeganą jako strefa własnych wpływów geopolitycznych – możliwie najmniejszym kosztem, a więc bez konieczności interwencji militarnej w podobny sposób jak to wcześniej uczyniła w Gruzji lub na Ukrainie. Wystarczająca była w tym okresie demonstracja siły na wschodniej granicy UE, czyli wspólne manewry wojskowe z armią białoruską. W przyszłości może to przynieść czasową lub nawet stałą obecność wojsk rosyjskich na terytorium swojego sąsiada. Elementem odstraszania była też buńczuczna retoryka krytykująca domniemaną interwencję zachodnią, w tym ze strony NATO. Rosja i Białoruś próbowały również wbić klin między sojuszników zachodnich, skupiając się przede wszystkim na krytyce Polski i państw bałtyckich, tj. Litwy, Łotwy i Estonii.
Niemniej w perspektywie długofalowej poparcie Kremla dla wiekowego i skompromitowanego prezydenta może okazać się coraz większym balastem. Może zniechęcać Białorusinów do Rosji i do projektu zjednoczenia obu państw. Tym bardziej, że w czasie protestów wzbudzona została świadomość narodowa, poczucie niezależnej od Rosji tożsamości państwowej, wreszcie pragnienie wolności i samostanowienia. Dlatego kryzys może jeszcze przynieść niespodzianki, zwłaszcza w długim okresie czasu, co zapewne będzie zmuszało Moskwę do kolejnych działań w kierunku utrzymania własnej strefy wpływów geopolitycznych. Przykładowo możliwa jest próba wymiany lidera białoruskiego, do czego okazją może być reforma konstytucyjna w kierunku realizacji wspólnego Państwa Związkowego[4].
Odpowiedź Unii
W pierwszych dniach po rozpoczęciu protestów na Białorusi liderzy największych państw Europy Zachodniej i przedstawiciele Unii Europejskiej podeszli z dużym dystansem do tego kryzysu. Było to spowodowane kilkoma czynnikami. Przede wszystkim obawiano się reakcji Rosji na jakiekolwiek bardziej zdecydowane reakcje ze strony Zachodu. Nie chodziło przy tym jedynie o to, że wiodące państwa UE, przede wszystkim Francja i Niemcy, miały w tym okresie nadzieje na poprawienie relacji geopolitycznych i gospodarczych z Moskwą, a z pewnością nie chciały narażać swoich interesów gospodarczych w relacjach z Rosją. Nie mniej ważna była obawa, aby kryzys nie uległ zaostrzeniu w podobny sposób jak kilka lat wcześniej na Ukrainie, kiedy to wsparcie Zachodu dla protestujących na tzw. Euromajdanie i eskalacja wydarzeń politycznych doprowadziły do interwencji zbrojnej Rosji na Krymie i na wschodzie Ukrainy[5]. Dlatego w pierwszych dniach kryzysu zarówno kanclerz Angela Merkel, jak i Emmanuel Macron rozmawiali z Putinem, zapewne w celu przeciwdziałaniu jego zbrojnej interwencji na Białorusi, jak również domagając się od niego wywarcia wpływu na Łukaszenkę, aby zaprzestał represji i podjął dialog ze społeczeństwem[6]. Nie bez znaczenia dla liderów zachodnioeuropejskich była również obawa, że kryzys mógł przynajmniej w jakiejś mierze zostać sprowokowany przez Putina, po to, aby definitywnie odgrodzić reżim białoruski od Zachodu, a tym samym wymusić na Łukaszence zbliżenie z Rosją. Tym samym obawiano się tego, że słaba relacja UE z Białorusią może ulec dalszemu osłabieniu, a jednocześnie droga do realizacji wspólnego Państwa Związkowego stanie się łatwiejsza dla Putina.
Niemniej skala protestów na Białorusi, ich oddolny charakter i determinacja społeczna zmusiła liderów UE do reakcji. Nie bez znaczenia była również opinia publiczna w Europie Zachodniej. Media dość powszechnie zwracały uwagę na brutalną reakcję władz białoruskich. Ponadto, kilka państw członkowskich domagało się interwencji od UE. Wśród najbardziej aktywnych w tej mierze od początku kryzysu znalazły się Polska i państwa bałtyckie, jak również zmobilizowana przez Warszawę Grupa Wyszehradzka. Sytuację na Białorusi omówili 14 sierpnia ministrowie spraw zagranicznych UE. Wspólne oświadczenie w tej sprawie zablokowała wówczas dyplomacja grecka, która domagała się podjęcia bardziej zdecydowanej postawy ze strony UE i Niemiec wobec Turcji[7]. Berlin w sprawie kryzysu na Morzu Śródziemnym zalecał bardziej powściągliwe działania, co nie podobało się Atenom. Kilka dni później, 19 sierpnia odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej poświęcone sytuacji międzynarodowej, przede wszystkim wydarzeniom na Białorusi. Ponownie nie było wspólnego stanowiska, a jedynie konkluzje przewodniczącego Charlesa Michela. Stwierdził on, że Białorusini mają prawo decydować o swojej przyszłości. W imieniu państw członkowskich potępił niewspółmierną i niedopuszczalną przemoc zastosowaną przez władze państwowe wobec pokojowych demonstrantów. Wezwał do położenia kresu przemocy i podjęcia dialogu narodowego. Uznał, że UE jest gotowa uczestniczyć w wysiłkach na rzecz pokojowego zakończenia kryzysu, a także wsparł pomysł, aby dialog odbywał się pod auspicjami OBWE (a więc organizacji, w której członkami jest m.in. Białoruś i Rosja). Wreszcie szef Rady Europejskiej zapowiedział nałożenie sankcji „na znaczną liczbę osób odpowiedzialnych za przemoc, represje i fałszowanie wyników wyborów”[8]. Dwa tygodnie później Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa uznał w imieniu członków UE, że organizacja nie uznaje Łukaszenki jako prezydenta Białorusi[9]. Następnie Josep Borrell stwierdził, że inauguracja Łukaszenki na kolejną kadencję w dniu 23 września była pozbawiona jakiejkolwiek legitymacji demokratycznej[10].
Obiecane sankcje okazały się stosunkowo niewielkie, planowano bowiem nałożenie ich na około 40 osób odpowiedzialnych za represje i sfałszowanie wyborów. Dotyczyć one miały zamrożenia zasobów tych osób w bankach europejskich i zakazu wjazdu na terytorium UE. W przeszłości Unia nakładała sankcje na około 170 urzędników reżimu Łukaszenki. Początkowo nie było wśród nich samego prezydenta[11]. Nie było też mowy o bardziej dotkliwych sankcjach gospodarczych. Podjęto rozmowy o kolejnych, choć raczej symbolicznych sankcjach na Rosję (kilka nowych osób), niemniej bez związku z sytuacją na Białorusi, a głównie z uwagi na zamach na Nawalnego. Unia nie rozpoznała Rady Koordynacyjnej na Białorusi, jako swojego partnera w dialogu o przyszłości Białorusi, a jedynie przyjęła na kilku spotkaniach Swiatłanę Cichanouską. Ponadto, nawet tak skromne sankcje przeciwko Białorusi blokowała dyplomacja cypryjska, która na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE 21 września domagała się bardziej zdecydowanej postawy od Unii wobec agresywnej polityki Turcji na Morzu Śródziemnym[12]. Jak donosiła prasa specjalistyczna ze stanowiskiem Nikozji sympatyzowała dyplomacja francuska[13], choć minister spraw zagranicznych Francji oficjalnie wezwał Cypr do nieblokowania sankcji białoruskich[14]. Później, prezydent Macron spotkał się na Litwie z Cichanouską, zapewniając, że Unia przyjmie sankcje tak szybko jak to możliwe[15].
Nie mogąc się doczekać reakcji Brukseli państwa bałtyckie wprowadziły sankcje pod koniec sierpnia 2020 roku na samego Łukaszenkę i blisko 30 jego urzędników. We wrześniu listę tę rozszerzono o kolejne 98 osób[16]. Unia miała duże kłopoty z przyjęciem bardziej zdecydowanej postawy wobec wydarzeń na Białorusi. Rada UE miała trudności z nałożeniem sankcji, co było wywołane w części przez czynniki zewnętrzne, a więc sytuację kryzysową na Morzu Śródziemnym. Ostatecznie 1 października Rada Europejskiej zgodziła się nałożyć „środki ograniczające” i wezwała Radę UE do bezzwłocznego przyjęcia decyzji w tej sprawie[17]. Niemniej dyskutowane sankcje były bardzo skromne. Nic więc dziwnego, że zdaniem analityków Unia miała niewielki wpływ na Łukaszenkę[18]. Sprawiało to wrażenie, że sankcje mają być wprowadzane bardziej dla przekonania opinii publicznej, zwłaszcza zachodnioeuropejskiej, że Unia jest w tej sprawie aktywna, aniżeli dla realnego wpływania na sytuację w Mińsku.
Krytykę reżimu Łukaszenki wzięli na siebie przede wszystkim przedstawiciele UE, w tym politycy z Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Rady Europejskiej i przedstawiciel Unii ds. zagranicznych, a także przedstawiciele Polski i państw bałtyckich. To oni przede wszystkim deklarowali, że nie uznają wyborów, ani Łukaszenki, jako prezydenta Białorusi. Decydenci w Berlinie i Paryżu byli natomiast powściągliwi. Kanclerz Merkel przyznała, że opowiada się za pokojowym rozwiązaniem kryzysu, a to oznaczało, że dialog społeczeństwa musi odbywać się z Łukaszenką[19]. Dlatego dyskutowane sankcje nie miały obejmować osoby samego prezydenta republiki. Mogło to być zachętą dla podjęcia takiego dialogu wewnętrznego, jak również pozostawieniem „otwartych drzwi” dla relacji Białorusi z UE w przyszłości. Przywódcy największych państw Europy Zachodniej nie zamierzali też wpychać Białorusi w objęcia Putina, a więc przyspieszać prace nad powołaniem wspólnego Państwa Związkowego. Nie chciano również drażnić Moskwy, milcząco uznając jej prawo do strefy wpływów na Białorusi. Obawiano się przede wszystkim eskalacji kryzysu i powtórki kryzysu ukraińskiego. Macron twierdził, że odpowiedź o charakterze militarnym lub policyjnym byłaby nie tylko błędem, ale nieakceptowalnym prowokowaniem Rosji[20]. Dlatego celem była stabilizacja sytuacji, ograniczenie represji władz, jak również zachęcanie do dialogu władzy z opozycją, ale bez wymuszania tego przez dotkliwe sankcje.
Ważnym czynnikiem dla tej umiarkowanej postawy była też obawa przed pogorszeniem relacji z Federacją Rosyjską. Dla wielu polityków francuskich i niemieckich była to bardzo ważna relacja, zarówno w wymiarze geopolitycznym, jak i gospodarczym, zwłaszcza w świetle dążeń do autonomii strategicznej wobec USA. Emancypacja zjednoczonej Europy wobec USA, jak również próba utrzymania względnej niezależności wobec Chin powodowała konieczność zbliżenia do Moskwy, a przynajmniej rozwiązania problemów we wzajemnych relacjach. Europa Zachodnia dla takiego celu mogła poświęcić Białoruś, w tym uznając ją za wyłączną strefę wpływów rosyjskich. Jak wspomniałem, elity europejskie rozważały ograniczone sankcje na Rosję związane z zamachem na Nawalnego. Jak to określił Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa miały one „zawstydzić Rosję”[21]. Choć w tym samym czasie była wywierana presja na Berlin, aby zawiesić budowę rurociąg Nord Stream 2, to jednak unijne sankcje dotyczące tego projektu były mało prawdopodobne. Rząd niemiecki dążył do jego zakończenia, starając się pokonywać piętrzące się trudności lub przeczekać pogarszający się klimat międzynarodowy dla jego realizacji. Przykładowo latem 2020 roku Niemcy złożyli ofertę Waszyngtonowi, że przeznaczą poważne środki na budowę dwóch terminali dla gazu skroplonego i zadeklarowali zwiększenie importu tego surowca z USA. W zamian oczekiwali zniesienia amerykańskich sankcji nałożonych na kontrowersyjny rurociąg i zgodę władz USA na dokończenie jego budowy[22]. Wpływowi politycy na czele z ministrem gospodarki Peterem Altmaierem i potencjalnym następcą Angeli Merkel na fotelu kanclerza Arminem Laschetem na czele zapewniali, że dialog dyplomatyczny w sprawach humanitarnych nie powinien szkodzić wymianie gospodarczej. W opinii Lascheta kwestia tajemniczego zamachu na Nawalnego powinna być dokładnie wyjaśniona, ale nie może być wiązana z pochopną decyzją o wstrzymaniu Nord Stream 2[23]. To wszystko pokazuje, że elity w Berlinie nie były skłonne poświęcić własne strategiczne interesy w obronie praw człowieka i demokracji na Białorusi. Rosja była zbyt ważnym partnerem politycznym i gospodarczym, aby Paryż lub Berlin odważyły się na poważny kryzys w relacjach z tym państwem.
Perspektywy
Pierwsza tura kryzysu na Białorusi wydawała się sprzyjać planom Putina. W dłuższej perspektywie czasu sytuacja może się jednak obrócić na jego niekorzyść. Jak to określiła laureatka nobla Swiatłana Aleksijewicz: „Białorusini zawsze traktowali Rosjan, jako swoich braci, ale jeśli Rosja będzie kontynuowała dotychczasową politykę może się to zakończyć”[24]. Białorusini w trakcie kryzysu pogłębili świadomość narodową, chęć posiadania własnego państwa, jak również potrzebę samostanowienia, a więc zbudowania jakiejś formy demokracji. Według sondaży spadała liczba Białorusinów popierających integrację z Rosją. W 2020 roku poniżej 50 proc. respondentów popierało taki projekt. Z kolei ponad 30 proc. ankietowanych uznawało, że Białoruś powinna raczej nawiązać partnerstwo z UE, aniżeli pogłębiać unię z Federacją Rosyjską. Większość społeczeństwa miała także zaufanie do UE[25].
W najbliższych latach toczyć się będzie walka o duszę Białorusinów. Ma to jak się wydaje kluczowe znaczenie dla losów tego narodu w perspektywie długofalowej. Dlatego tak ważna była reakcja polskiego rządu, który w czasie kryzysu otworzył granice dla uciekinierów z Białorusi i zaoferował im pomoc. Zapowiedział ułatwienia w wydawaniu pozwoleń na pracę i dla młodzieży poszukującej wykształcenia na polskich uczelniach wyższych. Ważną deklaracją polskiego rządu i UE była chęć wspierania społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi oraz pomoc dla ofiar represji Łukaszenki. Istotne znaczenie miało kilkakrotne powtarzanie przez polskich przedstawicieli, że Białoruś ma prawo do podmiotowości i samostanowienia, a tym samym nikt nie chce z Warszawy narzucać narodowi białoruskiemu rozwiązań ustrojowych lub geopolitycznych, a tym bardziej ingerować w wewnętrzne sprawy tego państwa. Premier Mateusz Morawicki głosił, że „na Białorusi powinny odbyć się wolne wybory, tak żeby naród białoruski mógł sam suwerennie zdecydować o swoim losie, o swoje przyszłości”[26]. Miało to nie tylko obalić retorykę reżimu Łukaszenki i Putina, że Polacy wywołali, a przynajmniej podsycali kryzys na Białorusi. Dużo ważniejsze było wspieranie u Białorusinów pragnienia niezależności i suwerenności, co oznaczało, że należy im pomagać, ale tylko zgodnie z wolą tego społeczeństwa. Bez względu na te oficjalne deklaracje nie ulegało wątpliwości, że racją stanu państwa polskiego było rozluźnienie geopolitycznych relacji Mińska z Moskwą, a jednocześnie wzmacnianie powiązań Białorusi z Polską i z UE.
Duże znaczenie ma program pomocy gospodarczej dla Białorusi, jak również strategiczna perspektywa pogłębienia relacji między UE i Białorusią w wymiarze rozbudowy infrastruktury, współpracy naukowej i wymiany gospodarczej. Tym bardziej, że w opinii naukowców Partnerstwo Wschodnie w niewielkim stopniu spełniało swoje założenia, jako mechanizm zbliżenia Mińska do UE, a także stopniowego zachęcania władz białoruskich do reform wewnętrznych[27]. Stanowisko Francji i Niemiec wobec unijnej polityki wschodniej można zdefiniować, jako polityczne ograniczenia dla rozwoju Partnerstwa Wschodniego i pogłębienia integracji z państwami Europy Wschodniej[28]. Podstawowym problemem programu europejskiego była niewystarczająca pomoc finansowa Unii, jak również brak perspektywy członkostwa dla państw partnerstwa. Notabene w kryzysie z sierpnia 2020 roku nawet nie podjęto rozważań o możliwości zaproponowania Białorusi członkostwa w UE, choćby w odległym horyzoncie czasu.
Dlatego bardzo cenna była inicjatywa polskiego rządu w sprawie ambitnego planu UE dla Białorusi, określanego mianem nowego Planu Marshalla[29]. Powinien on obejmować obok inwestycji infrastrukturalnych, w tym związanych z dywersyfikacją sektora energetycznego, ułatwienia w dostępie do rynku wewnętrznego UE, pomoc w akcesji Białorusi do WTO, wprowadzenie ruchu bezwizowego do UE, a także pomoc finansową związaną z restrukturyzacją gospodarki i stabilizacją finansów publicznych. Sam fundusz stabilizacyjny powinien zdaniem polskiego premiera wynieść co najmniej 1 mld euro[30]. Propozycje polskich władz wsparły inne państwa Grupy Wyszehradzkiej, jak również Litwa i Rumunia[31]. Oprócz tego rząd uzyskał wsparcie od największych ugrupowań opozycyjnych, w tym również na arenie europejskiej, co było pewnym ewenementem, biorąc pod uwagę zaciętą rywalizację polityczną między opozycją a ugrupowaniami rządowymi po roku 2015[32]. Sama UE zarezerwowała 53 mln euro pomocy dla Białorusi, z których około 3 miliony miały zostać przeznaczone na wsparcie społeczeństwa obywatelskiego, a reszta powinna wesprzeć system służby zdrowia borykający się z pandemią Covid-19[33]. Rada Europejska poprosiła Komisję w październiku 2020 roku[34], aby przygotowała kompleksowy plan wsparcia gospodarczego na rzecz demokratycznej Białorusi, wyraźnie w nawiązaniu do polskiej inicjatywy.
Trudno było jednak zrealizować te śmiałe plany, kiedy jednocześnie nie uznawano urzędującego prezydenta. Dotyczy to zwłaszcza silnie scentralizowanej Białorusi, gdzie pomoc zewnętrzna musi być aprobowana i w dużym stopniu jest wdrażana przez administrację rządową. Niemniej polskie propozycje były ważne ze strategicznego punktu widzenia, gdyż mogły skłonić elity białoruskie do przemyślenia przyszłości kraju, w tym również perspektywy po odejściu Łukaszenki. Pewne działania mogły być realizowane nawet z samym Łukaszenką, pod warunkiem zakończenia represji i nakreślenia perspektywy reform politycznych i gospodarczych.
Istniały także potencjalnie inne działania mogące związać Białoruś z Polską i UE. Można nawiązywać kontakty z politykami białoruskimi ze Zgromadzenia Narodowego Republiki Białorusi, jak również z urzędnikami szczebla regionalnego i lokalnego. Można budować forum dialogu między politykami różnych białoruskich ugrupowań z przedstawicielami stronnic politycznych lub think-tanków z Polski. Można też wprowadzać zachęty inwestycyjne dla polskich przedsiębiorstw działających na Białorusi, jak również tworzyć warunki dla inwestycji firm białoruskich w Polsce. Ponadto, programy dla Białorusi inicjowane na szczeblu unijnym powinny mobilizować do przemyślenia na nowo Partnerstwa Wschodniego i zdynamizowania polityki wschodniej UE.
Państwa Europy Zachodniej uznawały, że trudno o przyszłości Białorusi nie rozmawiać z Federacją Rosyjską. Część elit francuskich i niemieckich sprawiało wrażenie, że zgadza się z rosyjską strefą wpływów na Białorusi. Niemniej powinny one w zamian oczekiwać od Putina zgody na reformy gospodarcze i polityczne zgodnie z wolą społeczeństwa białoruskiego. Również opozycja w samej Białorusi miała świadomość tego, że bez akceptacji Kremla nie sposób wprowadzić zmiany gospodarcze i polityczne. Cichanouska kilkakrotnie powtarzała w wystąpieniach na forum instytucji unijnych, że protesty na Białorusi nie są rewolucją geopolityczną, ani nie mają wymiaru antyrosyjskiego lub proeuropejskiego[35]. Trudno oczekiwać, żeby tego typu deklaracje uspakajały Putina, który dążył do pogłębienia związków z Białorusią, a nie jej demokratyzacji, co mogło grozić wymknięciem się tego kraju z rosyjskiej strefy wpływów.
Ursula von der Leyen w orędziu o stanie Unii z 16 września 2020 roku nieco patetycznie zapewniała, że Unia Europejska bierze stronę ludu Białorusi, że tenże lud musi swobodnie decydować o swojej własnej przyszłości[36]. Niemniej przywódcy francuscy i niemieccy, którzy mieli największy wpływ na kierunek polityki unijnej oraz jej odpowiedź na kryzys białoruski, nie byli gotowi na konflikt z Moskwą. Przykładowo nie chcieli nakładać na Federację Rosyjską poważnych sankcji, albo innych działań mających wymusić ustępstwa na Putinie. Zadawalali się stabilizacją sytuacji na Białorusi i pacyfikacją kryzysu, który stanowił przeszkodę w odbudowie relacji geopolitycznych i ekonomicznych z Rosją.
Bibliografia:
[1] A.M. Dyner, Międzynarodowe konsekwencje wyborów prezydenckich na Białorusi, Komentarz PISM, nr 63/2020, 21 sierpnia 2020, 1.
[2] S. Kuznetsov, Lukashenko hunts for Belarus opposition leaders, „Politico”, 16.9.2020, https://www.politico.eu/article/alexander-lukashenko-belarus-opposition-leaders-hunt/ [29.09.2020].
[3] S. Kuznetsov, L. Gehrke, Lukashenko wins Belarus election as protests sweep the country, „Politico”, 9.8.2020, https://www.politico.eu/article/belarus-exit-poll-predicts-aleksander-lukashenko-victory/ [dostęp: 29.09.2020]; M. Budzisz, Skończmy z tą dziecinadą. Politykę, zwłaszcza zagraniczną, zostawmy dorosłym, wPolityce.pl, 19 sierpnia 2020, https://wpolityce.pl/swiat/514035-skonczmy-z-ta-dziecinada [dostęp: 29.09.2020].
[4] Por. K. Chawryło, P. Żochowski, Bez rozstrzygnięć: spotkanie Putina z Łukaszenką w Soczi, Analizy OSW, 2020-09-15, https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2020-09-15/bez-rozstrzygniec-spotkanie-putina-z-lukaszenka-w-soczi [29.09.2020]; A.M. Dyner, Międzynarodowe konsekwencje wyborów prezydenckich na Białorusi, op. cit., s. 1.
[5] R. Momtaz, Macron wants to avoid a repeat of Ukraine in Belarus, „Politico”, 28.8.2020, https://www.politico.eu/article/emmanuel-macron-wants-to-avoid-a-repeat-of-ukraine-crimea-in-belarus/ [29.09.2020].
[6] Merkel i Macron rozmawiali z Putinem o Białorusi, „Defence24”, 18 sierpnia 2020, https://www.defence24.pl/merkel-i-macron-rozmawiali-z-putinem-o-bialorusi [29.09.2020].
[7] N. Stamouli, Greece irked by Germany in standoff with Turkey, „Politico”, 21.8.2020, https://www.politico.eu/article/greece-irked-by-germany-in-standoff-with-turkey/ [29.09.2020].
[8] Konkluzje przewodniczącego Rady Europejskiej po wideokonferencji członków Rady Europejskiej z 19 sierpnia 2020, Rada Europejska, 19.08.2020.
[9] J. Barigazzi, EU doesn’t recognize Lukashenko as president of Belarus, says top dyplomat, „Politico”, 15.9.2020, https://www.politico.eu/article/josep-borrell-eu-belarus-alexander-lukashenko/ [29.09.2020].
[10] Merlin Sugue, Borrell: EU sees Lukashenko inauguration as illegitimate, 24.09.2020, „Politico”, https://www.politico.eu/article/eu-lukashenko-inauguration-illegitimate/ [29.09.2020].
[11] Dopiero w połowie października państwa członkowskie zgodziły się na objęcie sankcjami także samego Łukaszenkę. Por. Ministrowie spraw zagranicznych UE zdecydowali. Łukaszenka na nowej liście sankcji wobec Białorusi, „Niezależna.pl”, 12.10.2020, https://niezalezna.pl/357225-ministrowie-spraw-zagranicznych-ue-zdecydowali-lukaszenka-na-nowej-liscie-sankcji-wobec-bialorusi [29.10.2020].
[12] J. Barigazzi, Tikhanovskaya urges EU to be ‘brave’ but still no deal on Belarus sanctions, „Politico”, 21.09.2020, https://www.politico.eu/article/svetlana-tikhanovskaya-belarus-eu-sanctions-no-consensus/ [29.09.2020].
[13] A. Rettman, Borrell gives EU four weeks to save foreign policy, „EUobserver”, 22.09.2020, https://euobserver.com/foreign/149495 [29.9.2020].
[14] H. von der Burchard, France’s EU minister urges Cyprus to stop linking Belarus sanctions to action on Turkey, „Politico”, 22.09.2020, https://www.politico.eu/article/france-eu-minister-cyprus-linking-belarus-sanctions-to-action-on-turkey/ [29.09.2020].
[15] R. Momtaz, Macron meets Belarusian opposition leader Tikhanovskaya in Vilnius, „Politico”, 29.09.2020, https://www.politico.eu/article/macron-belarus-opposition-svetlana-tikhanovskaya-lithuania/ [29.09.2020].
[16] Kraje bałtyckie rozszerzyły sankcje, „Niezależna.pl”, 25.09.2020, https://niezalezna.pl/354148-kraje-baltyckie-rozszerzyly-sankcje [29.09.2020].
[17] Konkluzje Rady Europejskiej w sprawie stosunków zewnętrznych (1 października 2020), 613/20, Bruksela, 2.10.2020.
[18] E. Kaca, Reakcja UE na kryzys białoruski, Biuletyn PISM, nr 197 (2129), 25 września 2020.
[19] J. Barigazzi, European leaders mix condemnation and caution on Belarus, „Politico”, 19.8.2020, https://www.politico.eu/article/eu-leaders-bark-on-belarus-but-dont-bite/ [29.9.2020].
[20] R. Momtaz, Macron meets Belarusian opposition leader Tikhanovskaya in Vilnius, op. cit.
[21] A. Rettman, Borrell: EU should shame Russia with ‘Navalny Act’, EUobserver”, 19.09.2020, https://euobserver.com/foreign/149449 [29.09.2020].
[22] Bundesregierung bietet eine Milliarde Euro zur Rettung der Pipeline, 16. September 2020, „Die Zeit”, https://www.zeit.de/politik/ausland/2020-09/nord-stream-2-ostsee-pipeline-finanzierung-olaf-scholz [29.09.2020].
[23] Laschet warnt vor voreiliger Entscheidung über Nord Stream 2, „RTL.de”, 04. September 2020, https://www.rtl.de/cms/laschet-warnt-vor-voreiliger-entscheidung-ueber-nord-stream-2-4608184.html [29.09.2020].
[24] E. Hartog, Why Putin hasn’t won the game in Belarus, „Politico”, 19.9.2020, https://www.politico.eu/article/why-putin-hasnt-won-the-game-in-belarus/ [29.09.2020].
[25] Por. M. Sadouskaya-Komlach, Who can replace Lukashenko in Belarus? „Politico”, 26.8.2020, https://www.politico.eu/article/alexander-lukashenko-replacement-belarus/ [29.09.2020].
[26] Premier: Na Białorusi powinny odbyć się wolne wybory, apelujemy o uwolnienie więźniów politycznych, „Dziennik.pl”, 11 września 2020, https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/7821521,mateusz-morawiecki-bialorus-wolne-wybory-wiezniowie-polityczni-uwolnienie.html [29.09.2020].
[27] A.K. Cianciara, Europejska Polityka Sąsiedztwa w perspektywie konstruktywizmu. Aktorzy, narracje, strategie, Warszawa 2017; O. Barburska, Polityka wschodnia Unii Europejskiej jako część składowa polityki zagranicznej UE, Warszawa 2018.
[28] S. Zawadzka, Stanowisko Niemiec i Francji wobec unijnej perspektywy rozwoju polityki wschodniej, „Przegląd Zachodni”, 2020, nr 1, 219.
[29] B. Bodalska, Polska przedstawi „Plan Marshalla” dla Białorusi? EURACTIV.pl, 15 września 2020, https://www.euractiv.pl/section/polityka-zagraniczna-ue/news/polska-przedstawi-plan-marshalla-dla-bialorusi/ [29.09.2020].
[30] Morawiecki: Fundusz dla Białorusi – 1 mld euro, „wPolityce.pl”, 17 września 2020, https://wpolityce.pl/polityka/518082-morawiecki-fundusz-dla-bialorusi-1-mld-euro [29.09.2020].
[31] Polska, Litwa i Rumunia popierają zgłoszony przez rządy Grupy Wyszehradzkiej plan dla Białorusi, „wPolityce.pl”, 21 września 2020 roku, https://wpolityce.pl/swiat/518494-polska-litwa-i-rumunia-za-planem-v4-dla-bialorusi [29.09.2020].
[32] B. Makarewicz, PiS i opozycja jednym głosem w sprawie Białorusi. „Konsensus ponad podziałami„, „Radio ZET”, 26.08.2020, https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Rzad-PiS-i-opozycja-jednym-glosem-w-sprawie-Bialorusi.-Konsensus-ponad-podzialami [29.09.2020].
[33] J. Barigazzi, European leaders mix condemnation and caution on Belarus, op. cit.
[34] Konkluzje Rady Europejskiej w sprawie stosunków zewnętrznych (1 października 2020), op. cit.
[35] E. Zelan, Belarus opposition leader urges EU to be 'braver', „EUobserver”, 22.09.2020, https://euobserver.com/foreign/149493 [29.09.2020].
[36] State of the Union Address by President von der Leyen at the European Parliament Plenary, 16 September 2020, European Commission, Brussels.
Autor: prof. dr hab.Tomasz Grzegorz Grosse
Zadanie jest finansowane ze środków otrzymanych z Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO

