Wojna w Górskim Karabachu pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem zakończyła się 9 listopada w wyniku groźby rozpoczęcia operacji „wymuszenia pokoju”. Pierwszym sygnałem poważnego traktowania przez Moskwę kwestii zaprowadzenia pokoju w Karabachu była zwiększona obecność rosyjskiego lotnictwa wojskowego nad Morzem Kaspijskim którą można traktować jako pokaz siły wobec Baku.
Następnie na kilkanaście godzin przed ogłoszeniem zawieszenia działań zbrojnych z 102. rosyjskiej bazy w Giumri wyszła kolumna zmechanizowana chroniona przez śmigłowiec bojowy Mi-24. W skład kolumny wchodziły jednostki pancerne (T-72), zmechanizowane (BMP-2) oraz artyleria rakietowa (BM-21 Grad). Przy granicy Azerbejdżanem niedaleko wioski Yeraskh maszyna została zestrzelona przez armię azerską z przenośnej naramiennej przeciwlotniczej wyrzutni rakietowej.
Baku bojąc się konsekwencji na wszystkie możliwe sposoby przeprosiło za ten incydent stronę rosyjską i obiecało wypłacić należne kompensację. Co warte podkreślenia kolumna ta znajdowała się ponad 140 km w linii prostej od 102. bazy. W mniej więcej tym samym czasie pocisk balistyczny trafił w obrzeża Baku, a do jego wystrzelenia nie przyznała się Armenia. Z resztą mając na uwadze przyszłe wydarzenia nikt później nie dociekał co w istocie się wydarzyło.
Kilka godzin przed incydentem związanym z zestrzeleniem rosyjskiego śmigłowca w Uljanowsku rozpoczęły się przygotowania do przerzutu drogą powietrzną 31. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Powietrznodesantowej. Jednostki zaprawionej w bojach na Ukrainie i mogącej stanowić forpocztę sił inwazyjnych. Anonimowe, ale dobrze poinformowane źródła z Baku donosiły, że tej nocy prezydent Rosji Władimir Putin postawił ultimatum prezydentowi Azerbejdżanu Alijewowi którego wojska w tym czasie zajmowały strategicznie ważne miasto Szuszi kilka kilometrów od stolicy Górskiego Karabachu Stepanakertu.
Natomiast wojska ormiańskie zaciekle próbowały odbić miasto – walki były bardzo zaciekłe, a w ich wyniku zginęło ponad 2 tyś. żołnierzy obu stron. Kreml miał przekazać, że jeśli Azerbejdżan nie zaprzestanie operacji zbrojnych po zajęciu Szuszy, dojdzie do interwencji armii rosyjskiej. Groźba ta została poparta najprawdopodobniej odpalaniem wspomnianej rakiety balistycznej która trafiła w puste pole na przedmieściach Baku, gdzie nikomu nie wyrządziła szkody.
Wkrótce do republiki wkroczyły rosyjskie siły pokojowe ale nie z 31. brygady tylko z 15. Samodzielnej Pokojowej Brygady Zmechanizowanej. Obecnie Azerbejdżan i Armenia zajmują się wycofywaniem sił i sprzętu, przenoszeniem terytorium, a także rozminowywaniem i poszukiwaniem ciał poległych. W ciągu ostatnich trzech tygodni nie doszło do ani jednego starcia zbrojnego między armeńską a azerbejdżańską armią.