Listopadowe wybory w Birmie, w których wygrała Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD) zostały oficjalnie unieważnione. Taką decyzję podjęła powołana przez wojsko komisja wyborcza, wyjaśniając że podczas procesu wyborczego doszło do wielu oszustw i fałszerstw.

Agencja Kyodo przewiduje, że może to być początek końca samej Narodowej Ligi na rzecz Demokracji. Przypomnijmy, że na jej czele stoi laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, a później birmańska przywódczyni Aung San Suu Kyi.

Domniemane fałszerstwa

Zeszłoroczne wybory zdecydowanie wygrała partia NLD, pokonując między innymi popieraną przez wojsko Unię Solidarności i Rozwoju, i tym samym zachowując władzę. Do rozpoczęcia prac nowego parlamentu jednak nie doszło, bowiem 1 lutego rząd zwycięskiej partii został obalony.

Wojsko zarzuciło wówczas opozycji liczne fałszerstwa wyborcze, twierdząc że posiada na to niezbite dowody. Armia w celu dokładnego zbadania tych zarzutów już po zamachu stanu powołała komisję wyborczą.

Werdykt komisji i przyszłość noblistki

Komisja oceniła, że Narodowa Liga na rzecz Demokracji przejęła władzę, utrudniając działanie innym partiom politycznym. Według kontrolerów partia NLD wykorzystała do tego ograniczenia związane z pandemią koronawirusa.

Pierwsze informacje o unieważnieniu wyborów wojsko przekazywało już po puczu wojskowym. Z kolei na początku lipca powołana przez nich komisja wyborcza podała dokładne dane dotyczące badanych nieprawidłowości. Opinii publicznej przekazano, że we wszystkich 35 okręgach wyborczych łącznie doszło do ponad 11,3 mln przypadków oszustw, podając za przykład znalezione błędy na listach z kandydatami.

Kierowana przez wojsko Rada Administracji Państwowej poinformowała, że ​​NLD zostanie rozwiązana. Spekuluje się także, że wojsko chce odciąć Suu Kyi od możliwości uczestniczenia w przyszłym życiu politycznym kraju.

Źródło: PAP, Kyodo